9 marca 2016

(Nie)Całkiem normalni #3



Kolejny, już trzeci, post z cyklu (Nie)Całkiem normalni, dwa pierwsze znajdziecie: (Nie)Całkiem normalni i (Nie)Całkiem normalni #2. Jest to tylko ułamek naszej rodzinnej codzienności, bardzo cenzuralny, nie zawsze poprawny politycznie, jak się zresztą sami na koniec przekonacie. Stąd też ten przewrotny tytuł, niby całkiem normalni, ale tak jakby inaczej ;)

***
- Kaaaasia - drze się z dołu Daniel - zobacz, jaki gwint ma ta lampka u Igi w pokoju!!!
- Daaaaniel - tym razem drę się ja - chodziutki, taki naprawdę mały i chudy.
- Ale taki chudy, jak ja, czy bardziej jak ty??
- Bardziej jak ja.
- Aaaaa... to ten chudszy. Takiej żarówki niestety, nie mam!!!


***
Schodzę na dół, kawa już na stole.
- Cześć!!! – rzucam, tak jakby od niechcenia.
- Śniadanie? Kawki? Wody? – proponuje mąż.
- Nie.
- Kasia, wszystko w porządku, jesteś jakaś smutna, zła, przygaszona. Stało się coś?
- Nie.
- To dlaczego nic nie mówisz, milczysz tak jakoś, jesteś taka jakaś małomówna.
- Wszystko OK.
- O Jezu, dlaczego tak się zachowujesz, jesteś jakaś dziwna, szykujesz jakiś dymek, aferę, jakaś mała burza?
- Nie, jest OK.
- O bosze, zaczynam się ciebie bać!!! Proszę!!! Zacznij mówić!!!


***
- O raaany, zobacz – ekscytuję się białymi zębami pani z TV – piękne są, co??
- Podobno niedrogi jest taki komplet – spokojnie odpowiada mąż – za 15 000 zł można sobie zrobić górę i dół.
- Jedwabiście, zróbmy sobie, jak takie niedrogie.
- Ale dla nas widziałem wersję oszczędnościową. Harry z Tybety już za 1,5 zł robi wersję z muszelek.


***
- Jeeeezusie, zobacz, jak ta baba zdominowała tego faceta. On się chociaż raz odezwał? – wspólnie oglądamy  jakiś program o problemach w rodzinach, czy coś takiego.
- Mhhhm… - odpowiada Daniel – kaszlnął.


***
- Zobacz, zobacz – pokazuję małżonkowi zdjęcie koleżanki na fb.
- „Spod serca kap, kap, Słonina i schab, Do tego dwa balerony…” – rytmicznie zanucił szanowny małżonek – No co się tak patrzysz, tak sobie nucę. Tylko.


***
Żadna sobota nie jest tak naprawdę wolna dla matki, żony i kury domowej.
- Skończyłam – mówię do Daniela, po tym, jak internetowo opłaciłam rachunki.
- Noooo… to teraz do garów!!!
Szowinistycznego popołudnia ciąg dalszy. Zrobiłam swoje, dom lśni, przynajmniej pozornie. Siadam na kanapie, z kubkiem herbaty, zarzucam nogi. Głośno wydmuchuję powietrze.
- A ty co??? Przerwę sobie zrobiłaś??? – niczym niezrażony pyta mąż.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...