12 listopada 2015

A po jedenaste, nie kalecz języka! "Słowne Perypetie Prowincjonalnej" #1



Wiecie, jakie są najpopularniejsze teksty, które słyszę po tym, jak zrobię wielki coming out i powiem, że jestem polonistką?


Ø  Zawsze uwielbiałem moją nauczycielkę od polskiego, to ona zaraziła mnie miłością do książek. Cudowna kobieta! 
Ø  O Boże, jak ja nienawidziłem tej jędzy od polaka. To ona zniechęciła mnie do wszelkiego rodzaju literatury. Przez nią nawet gazet nie czytam!!! 
Ø  Oooo, to doBrzĘ wiedzieć, będęĘ od teraZ przy tobiĘ mówił(-a) zaWszĘ poprawniĘ.

Standardowe teksty, niektórzy je parafrazują, dodają coś od siebie, zwiększają lub zmniejszają nacechowanie emocjonalne związane z „babą od polaka”. Ale schemat jest zawsze taki sam.

Jednak ja mam jedną zasadę. Staram się nie wytykać nikomu błędów językowych, przynajmniej publicznie. I choć, uwierzcie mi, czasami korci mnie niesłychanie, by poprawić, zwrócić uwagę, ale  nie lubię i nie robię tego. Zawsze odbierane jest to tak samo. Albo jako złośliwość, prztyczka w nos, albo jako wywyższanie się.

Dlatego błędów nie będę wytykała, jedyne co chciałabym zrobić, to zwrócić uwagę na różnice, miedzy językiem mówiony, a pisanym. Mówimy szybko, często pod wpływem chwili i silnych emocji – dlatego dopuszczalne są wówczas różnego rodzaju błędy, czy niedociągnięcia. Jednym słowem, możemy na więcej sobie pozwolić i więcej wybaczyć.

Jestem w stanie wiele zrozumieć, ale wpisy blogowe, w których są błędy, to już ponad moje nerwy i poczucie estetyki językowej. Może jestem idealistką, może żyję w świecie fantazji i ułudy. Ale wydaje mi się, że mamy naprawdę piękny i bogaty język, w którym wyrażanie emocji i stanów ducha jest czystą przyjemnością. Więc dlaczego tak łatwo go niszczymy, kaleczymy, powiedziałabym nawet, zachwaszczamy?

Czytając, przeglądając wpisy na przeróżnych blogach, zastanawiam się dlaczego blogerów nie dotyczą zasady pisowni języka polskiego? Tłumaczenie się dysleksją, dysortografią czy inną dys…, wydaje mi się cokolwiek śmieszne. Ponieważ dysleksja nie zwalnia piszącego ze znajomości zasad języka polskiego. Druga sprawa, jest tyle dostępnych narzędzi pomocnych przy pisaniu i tworzeniu tekstu, że naprawdę nie uznaję żadnych wymówek.

Rozumiem literówki, przecinki, czy pominiecie znaku diakrytycznego. Zdarza się każdemu. Oczywiście, moje pisanie nie jest wolne od tego typy błędów. Zdarzyło mi się, pewnie nie raz, zapomnieć o przecinku, strzelić literówkę. I powiem Wam, że lubię, jak mi czytelnicy zwrócą na to uwagę, po pierwsze, tzn. ktoś czyta moje wpisy, po drugie czyta je na tyle uważnie, że jest w stanie wyłapać literówkę, nawet w najbardziej wymuskanym tekście. 

No, ale może w końcu przejdę do rzeczy, ponieważ dzisiejszy wpis miał dotyczyć błędów ortograficznych. A ja tak się rozpisałam, że na błędy nie ma już miejsca <tu w standardowym wpisie blogowym powinna pojawić się emotikonka J >. 

Może z racji wykształcenia, może wykonywanego zawodu, może buty nauczycielskiej, ale wydaje mi się, że nikt, absolutnie nikt, kto zajmuje się pisaniem, nie powinien robić błędów ortograficznych!!!
Nie trzeba mieć w domu opasłych tomisk słowników ani poradników. Nie trzeba tez instalować żadnych wyszukanych aplikacji. Wystarczy Google. Wystukanie kłopotliwego słowa w wyszukiwarce zajmie nie więcej niż kilka sekund, a na pewno rozwieje wszelkie wątpliwości. Pomocna jest również Poradnia Językowa PWN, a także pozostałe zasoby tego portalu, gdzie znajdują się wszystkie, potrzebne do pracy pisarskiej, narzędzia. 

Sama chętnie korzystam ze Słownika Synonimów, ponieważ nie lubię się powtarzać.

Jedyny błąd ortograficzny, który jest ciężej wyłapać i nie zawsze jest podkreślany na czerwono przez edytora w Wordzie czy innym programie do tworzenia tekstów. Jest to pisownia partykuły NIE z różnymi częściami mowy.

NIE oddzielnie piszemy:
· z czasownikami: nie chodzę, nie czytam i z wyrazami o znaczeniu czasownikowym: nie brak, nie można, nie wolno, nie warto; 
· z przysłówkami, które nie pochodzą od przymiotników: nie bardzo, nie dziś, nie całkiem, nie tylko. WYJĄTKI: niezbyt i nieraz; 
· z przymiotnikami i przysłówkami w stopniu wyższym i najwyższym: nie gorszy, nie lepszy, nie najgorzej, nie najlepiej; 
· z zaimkami: nie ja, nie każdy, nie swój (= cudzy), nie nasz. WYJĄTKI: nieco, niektóry, nieswój (=niezdrów);
· z liczebnikami: nie jeden (nie jeden raz to się zdarzyło, lecz dwa), nie dwa. WYJĄTKI: niejeden (= wielu), nieraz (= często); 
· z imiesłowami przysłówkowymi, kończącymi się na -ąc, -wszy, -łszy: nie chcąc, nie myśląc, nie wypiwszy, nie doszedłszy; 
· z imiesłowami kończącymi się na -ący, -ny, -ty, jeżeli odnoszą się do aktualnej czynności: nie chodzący, nie tknięty, nie gaszony (WYJĄTEK: niegaszone wapno oraz niechcący = mimo woli)


NIE piszemy razem:
· z imiesłowami, jeżeli oznaczają trwałą cechę: nieoceniony, nieodgadniony, nieokiełznany, ale: 
                     nie pijący (mleka, wody)                        niepijący (abstynent)
                     nie proszony (przez kogoś)                    nieproszony (niechciany gość)
                     nie ustający (od jakiegoś czasu)            nieustający (nieustanny)
· z przymiotnikami: niecierpliwy, niewygodny, nieładne; 
· z przysłówkami pochodzącymi od przymiotników: niedobrze (niedobry), niedużo (nieduży), niegrzecznie (niegrzeczne); 
· z rzeczownikami: niecierpliwość, niedola, nieprzyjaciel;


Wyszła ze mnie prawdziwa jędza od polaka, ale serio, niektóre błędy są tak okropnie rażące, a wystarczy zapoznać się tylko z zasadami J

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...