17 czerwca 2015

WPIS GOŚCINNY #2: Presja otoczenia – zły czy dobry doradca?



Ile razy słyszałaś „Załóż mu/jej czapkę bo się przeziębi!”? Ile razy na placu zabaw widziałaś jak jedna mamusia wręcz wymusza na drugiej kupno zabawki czy lepszych butów dla dziecka co to niby same leczą? A ile razy byłaś pytana o to, czemu Twoje dziecko jeszcze nie chodzi, nie mówi, nie robi siku na nocnik czy… nie prowadzi samochodu? 


Tu się zagalopowałam, ale takie pytanie też Ciebie czeka :P Rady takie jak ”Kupuj te masło, bo ta mleczarnia jest lepsza.” Czy „Odrywaj gałązki z pomidorów, będą warzyły mniej.” otaczają Nas na co dzień. Jestem pewna, że 99,9% Nas słyszało takie pytania pierdylion razy i za każdym razem wkurzały Nas jeszcze bardziej.


Takie pytania, złote rady czy nakazy pojawiały się, pojawiają i będą pojawiać! I nie chodzi już nawet o wychowywanie dziecka. ONE SĄ WSZĘDZIE!!


Presja otoczenia to „zjawisko”, które wywołuje różne emocje. 

U ludzi słabszych psychicznie, takich którzy nie potrafią sami podjąć decyzji czy czasami wręcz obronić się przed „radami”, będzie działała pozytywnie. Będzie pomocna w codziennym działaniu. Tylko czy aby na pewno dobrze zadziała na osobę, która się tej presji podda? Raz czy drugi osoba taka poczuje ulgę, ale później będzie wręcz uzależniona od tego, że obcy ludzie rządzą jej życiem.


U osób mocnych psychicznie presja otoczenia wywołuje zarówno emocje pozytywne jak i negatywne. Osoby takie będą czuły ulgę i dumę z siebie, że nie poddają się tej presji, że mają swoje zdanie i same decydują o swoim życiu. Druga strona medalu to denerwowanie się już na samą myśl o kolejnej rozmowie z mnóstwem pytań, rad i złotych myśli.


Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że presję najbardziej zaczęłam odczuwać w życiu dorosłym, mam tu na myśli okres po studiach, kiedy zaczęłam przygotowania do ślubu i wesela. O mamuniu… tylu pomysłów czy sugestii przez 25 lat nie słyszałam. I nie chodzi tu o rady mamy czy przyszłej teściowej. Rozmów z nimi nie wrzucam do tego wielkieeeego wora z napisem PRESJA. Chodzi o innych ludzi, których spotkałam na swojej drodze. „Po co zamawiasz 100 balonów? Przecież i tak polecą w powietrze i kasa przepadanie. Zamów 50 i wydaj mniej!”. Może i wydałabym mniej, ale te 50 balonów nie zrobiłoby takiego efektu jaki jest zamierzony. „Po co robisz winietki sama? Przecież to wszystko można teraz zamówić!”. Owszem można… Ale po co skoro uwielbiam tego typu prace! Mam w domu materiały, drukarkę i co najważniejsze CHĘCI! I tak zrobienie winietek dla 200 gości zajęło mi 3 godziny, ale byłam dumna, że zrobiłam je sama i to na swoje wesele J I mimo tego, że nigdy wcześniej nie organizowałam tego typu imprez chciałam to zrobić po swojemu, nawet jeśli miałabym popełnić błąd… Wesele było idealne… Takie jak chciałam… Bez nakazów innych ludzi… Było moje… No i mojego obecnego Męża ;)


Kolejny przykład pojawił się na początku wpisu w pytaniach. Dziecko – temat rzeka, głęboki i szeroki. Wydaje mi się, że tu presja jest największa, szczególnie przy pierwszym dziecku. Sama pewnie nie raz się jej poddałam. Z perspektywy czasu wiem, że wynikało to z braku doświadczenia. Ale teraz staram się grzecznie wysłuchać, niekiedy przytaknąć. Nie jestem matką idealną, nie znam się na wszystkim, ale w 90% podejmuję decyzję sama z Mężem. Dlaczego? Chociażby dlatego, żeby sama wyciągnąć wnioski z działań i wiedzieć co muszę poprawić. Owszem są sytuacje kiedy poddaję się otoczeniu i nie wstydzę się tego, ale takich zdarzeń jest coraz mniej J



A jak Wy radzicie sobie z presją jaka Nas otacza? 

***
Iwona, to autorka bloga Sieje Teje, którą poznałam przez Instagrama. Moja ziomalka, fakt, że z podlasia, ale dzieli nas zaledwie 100 km i ma nadzieję, że w wakacje uda nam się w kńcu spotkać na żywo. Serdecznie zapraszam, zajrzycie, a na pewno zostaniecie u niej na dłużej, tak jak ja :)

2 komentarze:

  1. Jeśli chodzi o dziecko, bardzo szybko ucinam "paradę porad". Zazwyczaj proste "Gdy będę szukała rady w tym temacie, zgłoszę się do ciebie" przynosi pożądany skutek. Ale trochę to trwało, zanim się nauczyłam w ten sposób rozwiązywać probem niechcianego doradztwa ;)

    ___
    www.mandarynkizmlekiem.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio siedziałam w laboratorium na krzywej cukrowej i miałam przyjemność być świadkiem dwóch sytuacji kiedy Panie w wieku około 70 lat wiedzą lepiej co jest lepsze dla dzieci innych kobiet będących tam. Wiem, ze gdyby sytuacja dotyczyła mnie samej, to nie skwitowałabym tego milczeniem. Nie lubię gdy osoby, których nie znam mówią mi co mam robić i jak mam to robić. Co innego bliskie mi osoby, ale też tylko w sytuacjach, gdy takie wskazówki/uwagi są rzeczywiście słuszne lub potrzebne. Wolę sama uczyć się na swoich błędach i w kwestii ulubionej pozycji do siedzenia dla dziecka, czy ubieraniu go za ciepło czy za lekko, decydować sama :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...