7 maja 2015

Potwornie wymagający kochanek






Internet, to jednak bardzo wymagający kochanek, który wymagająca praktycznie 100% uwagi i do tego bardzo cholernie egoistyczny. Zajmuje czas, jak nie śledzisz z uwagą tego, co się u niego dzieje, przepadasz. Nie jesteś na fali, przestajesz być na bieżąco.


Jest to kochanek, która przyciąga, przysysa wręcz całą Ciebie, wyżyma do granic możliwości i wypluwa wrak, przypominający człowieka, które do niczego już się nie nadają.

Takie dramatyczne są te porównania, ale tak jakoś ostatnio się czuję. Gdy zaczynałam swoje blogowanie, mało udzielałam się w Internetach, na swoim prywatnym koncie fejsbukowym, miałam zaledwie 5 osób. Jednak do tej pory nie usunęłam konta z nk.pl. raczej z sentymentu, niż potrzeby jego posiadania. Ale blogować uczyłam się od podstaw, do tej pory nie bardzo wiem, za bardzo co i jak, choć wdrażam się powoli, wiem, że istnieje, coś takiego, jak „mafia konkursowa”, jednak nadal nie wiem, co to znaczy, ale brzmi groźnie J

Wracając do początków moje blogowej drogi, myślałam sobie, że będzie tak fajnie, miło i sympatycznie, że ja będę sobie pisała te swoje teksty, upubliczniała, miliony będą mnie lajkowały i ogólnie będzie tak bardzo różowo i cukierkowo. Że wcale nie trzeba poświęcać temu, Bóg wie ile czasu, napisanie, wrzucenie i finito.

Nic bardziej mylnego!!!

Dlatego porównałam to internetowe życie do wyniszczającego romansu, któremu trzeba poświęcić czas, i to wcale nie małą jego część. Oprócz czasu, wymaga również energii i uwagi. Co niestety wiąże się z zaniedbywaniem innych aspektów życia.

Dziwną zależność ostatnio dostrzegłam, im więcej siedzę w Internetach, im częściej wrzucam nowe teksty, tym mniej czytam i poświęcam uwagi rzeczom w świcie realnym. Zaniedbuję pozostałą część mojego, realnego życia. Bo, to już wiem, jeśli nie poświęcisz uwagi, nie bywasz tu i tam, czyli na innych fanpejdżach, blogach, grupach, to nie istniejesz. Prawda stara, jak świat. Zupełnie, jak w realu.

I powiem Wam szczerze, że na początku miałam potworne ciśnienie, żeby się wybić, wykazać, zaistnieć. Ale powoli ta młodzieńcza zapalczywość ustępuje miejsca dojrzałej równowadze.

Nie bywam, choć wiem, że mam potworne braki na niektórych blogach i nie z poczucia obowiązku „muszę odwiedzić, na pewno się odwdzięczy”, ale tak zwyczajnie, po ludzku. Bo lubię te babki poznane w necie. Lubię Ilonę, zwaną Panią Rolnik, do której nie zaglądałam wieki, lubię Babę, czyli Dorotę z bloga Baba ma Dom. Przewinęłam gdzieś na tablicy tekst Iwony, z Sieje Teje, miałam zajrzeć, zapomniałam. Nie wspominam już nawet o dziewczynach prowadzących blog Głupie serce, bo czytam zajawki na tablicy i codziennie obiecuję sobie, że zajrzę albo skomentuję, bo udaje mi się od czasu do czasu coś przeczytać. A Agnieszkę, z bloga Czworo na pokładzie też zaniedbałam. Albo Martę z na Pięknej. I wiele, wiele innych…

Kiedyś nawet poprosiłam na tablicy o wrzucanie adresów na blogi, obiecałam zajrzeć i zapomniałam.

Jednak człowiek, to nie robot. Mam teraz jakiś słabszy okres, dużo czytam, nie chcę rozdrabniać się na kawałki, robić po łebkach, wolę zaniedbać pojedyncze obowiązki, niż zrobić na przysłowiowe „odwal się” wszystkie. Może nie jestem z natury perfekcjonistką, ale lubię mieć względny porządek, szczególnie, gdy piszę, nie chcę wykorzystywać półśrodków, wrzucić, byle był ruch i z głowy. To byłby z mojej strony brak szacunku, szczególnie do Was, a tego nie chcę, bo szanuję Was i dziękuję, że mi towarzyszycie.

Właśnie patrzę za okno, wychodzi piękne słońce, pogoda zaczyna być dla nas łaskawa, więc i mnie może natchnie, podrzuci mi kilka tematów, które byłyby ciekawe i nieoklepane. Bo tak, cierpię na brak natchnienia, weny i wszystkie tematy wydają mi się być banalne, nudne, przewałkowane przez miliony.

No cóż, niech żywi nie tracą nadziei, po burzy zawsze wychodzi słońce. A może i do mnie łaskawie  uśmiechnie się, któraś z Muz ze starożytnej Tracji J



16 komentarzy:

  1. Marta Murzyn7 maja 2015 19:12

    Nie martw się - brak weny to stan powszechnie znany wśród większości blogerów ;) Ale z reguły jest tak, że nawet jeśli się u kogoś pojawia, to w końcu też znika. Cierpliwości :)
    PS. To słońce rzeczywiście pięknie rozjaśniło nasze ełckie niebo ;)

    Pozdrawiam z Pięknej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Internet to nie wszystko, spokojnie. My poczekamy, zrozumiemy: prawdziwe życie zawsze (!!!) powinno wygrywać nad blogiem.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie - nie walczę co prawda o odbiór, lajki czy tam jedynki, w blogowym świecie nie jestem nowa i już niestety wiem, jak to działa ;) Wyważyć, wyśrodkować i nie zwariować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak sobie myślę, że żyjemy tu i teraz, z naszą rodziną i dziećmi. Blog to dodatek to tej naszej, czasami pięknej, a czasami trudnej rzeczywistości. Miły dodatek, ale dodatek... Mam podobnie do Ciebie :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Bo z tą weną to już jest tak, że jak jest piękna pogoda to szkoda czasu na siedzenie przed laptopem, lepiej wyjść na spacer czy wypić kawę na balkonie. Z kolei kiedy leje, wieje itp. itd. to laptop na kolanach jest ostatnią rzeczą jakiej potrzebuje... najlepiej nie wychodziłabym spod kołdry :) I weź tu babo bądź mądra ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zauwazylam ze wszystkie przechodzimy jakiś taki dojrzały kryzys. I wszystkie z tego samego powodu.

    OdpowiedzUsuń
  6. też tak często mam. Wszystkie tematy wydają mi się być nudne i przewałkowane już przez wszystkim których czytam.

    OdpowiedzUsuń
  7. może to kryzys wieku średniego ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. a najgorsze są te sinusoidy albo nie mogę oderwać się od monitora i klawiatury, albo nie mogę patrzeć na komputer i ciężko mi sie ogarnąć :/

    OdpowiedzUsuń
  9. już chyba powoli mija i jest lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mama z prądem i pod prąd13 maja 2015 11:05

    Trzeba ograniczać, trzeba uważać, bo to za bardzo wciąga... To medium ma bardzo kusząca moc i łatwo się wkręcić. Polecam "log out" częściej niż rzadziej. Sobie też, więcej i częściej...

    OdpowiedzUsuń
  11. :) dokładne, niepokorne z nas babki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. chyba muszę skorzystać z rady, bo wciąga mnie i później wypluwa taką zmiętą ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...