21 maja 2015

Nie miała baba kłopotów, to sobie psa sprawiła




Jakiś czas temu na fejsbuku pochwaliłam się, że dołączył do nas nowy członek rodziny.

Chico, dziś już trzymiesięczny szczeniak rasy York Terrier. Taki sympatyczny, mały szczeniaczek, co niektórzy twierdzą nawet, że słodziutki.

Pierwszym podstawowym warunkiem przyjęcia go pod mój dach, było zapewnienie, że nie będę po nim sprzątała. A bul szit. I jak to mówi mój tata: „Nie miała baba problemu, sprawiła sobie psa”. To jest, drodzy państwo, święta prawda.

- Iga… 
- Tak, wiem widziałam i nie posprzątam. Wczoraj sprzątnęłam 16 kup. Już nie mam siły, on tylko (i tu bezkarne) sra, sra i sra. 
- Ale obiecywałaś coś, jak go braliśmy, mówiłaś, że będziesz o po nim sprzątała. 
- Mamo, ja mam 6 lat, naprawdę nie sądziłam, że to będzie takie trudne.

Jak się okazuje, moje sześcioletnie dziecko, wykazało się większą inteligencja ode mnie. I powiem Wam jedno, zaufajcie swojemu instynktowi samozachowawczemu. I milion razy przemyślcie, zanim  wpuścicie psa na salony.


Kilka rad, dla tych, którzy jak ja, nienawidzą sprzątać, zastanówcie się:

1. nie ufaj dziecku, które jeszcze nie jest świadome swoich decyzji i nie rozumie konsekwencji swoich postanowień. Druga sprawa, nie ufaj dziecku, które nie jest zaprzyjaźnione z mopem i odkurzaczem.

2. jeśli Twoje dziecko mocno uprze się na tego psiaka, pogadaj ze znajomym, żeby wypożyczył Ci takiego osobnika na parę tygodni (dni, to za mało, nie zdąży się zniechęcić) i nastawiaj budzik codziennie na piątą rano. Przemyśl jeszcze rasę pożyczanego psiaka, byle nie był to leniwy mops, czy inny nieruchawy osobnik.

3. pierwsza i najważniejsza sprawa, jak już decydujecie się na psa, mocno rozważcie jego rozmiary. Osobiście polecam małe egzemplarze, z wiadomych przyczyn, mały pies, mała kupa. Ostatnio byłam u znajomych, którzy mają labradora w wieku naszego Chica i to, co zrobił w salonie ów osobnik, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Wychodek w Koziej Wólce po wiejskiej przytupaji jest bardziej zachęcający.

4. najlepszy czas na wzięcie psa, wiosna–lato, wtedy kiedy musisz z nim najczęściej wychodzić na dwór, przynajmniej nie będziesz się telepał w trzydziestostopniowym mrozie pięć razy dziennie, a ten mały gnojek wróci do domu i tak zrobi swoje. Drugi argument przemawiający za cieplejszą aurą, częste wietrzenie domu.

5. nie planuj kupowania nowych mebli, żadna nowość, u nas stara kanapa przypomina jeden wielki strzęp.

6. porządnie rozważ wpuszczanie psa do swojego łóżka, już jeden nadprogramowy, rozpychający się  lokator (czyt. dziecko) wystarczy

7. ostatnia rada, cały dom wyłóż podkładami, najlepiej oklej nimi też ściany, zwiń dywany, rozważ kupno psa na baterię.



Jednak, mimo tych wszystkich wad i przykrych sytuacji, kiedy np. wdepnęłam w małe co nieco tuż przed wyjściem do pracy, gdy w uszach rozbrzmiewał mi już pierwszy dzwonek, nie było sympatycznym przeżyciem. To pies ma swoje plusy, mianowicie, jest fantastycznym kompanem zabaw, totalnym rozweselaczem i mega wkurwiaczem, bo jeszcze nikt nigdy nie zsikał się ze szczęście, tylko dlatego, że wróciłam z pracy J




4 komentarze:

  1. Zdjęcie główne mnie rozczuliło, a Chico z Sofiją wygląda mega :D Zabawka i dla dziecka i dla psa jak widać ;)

    Nawiązując do wpisu to wychowalam się z psem i na pewno sprawimy sobie swojego jak tylko (w końcu) wyprowadzimy się na swoje ;) no i przygarniemy go jak piszesz ciepłą wiosną ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Asiu, koniecznie wiosną. Wyobrażasz sobie siebie w szlafroki o 5 rano przy -30 st? Dla mnie jest to nie do przyjęcia. Chociaż rano i wieczorem mąż z nim wychodzi :) Ale najważniejsze ze Iga jest szczęśliwa, więc jakoś przeżyje te zasilane podłogi ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po pierwsze nie jestem przekonany czy York jest jeszcze psem czy też inny wynalazkiem;) Ale niech będzie;)
    Ta ciekawa rasa powstała ponoć aby polować na szczury i myszy w kanałach angielskiego Yorku co już świadczy, że to skubane i wredne stworzenia:)
    Co do pomysłu posiadania psa to bardzo popieram. Zarówno dla dziecka jak i samego właściciela duża lekcja pokory i nauka cierpliwości. Mój żebrador w pierwszym roku naszej wspólnej egzystencji wielokrotnie doprowadzał mnie do szewskiej pasji dzięki swoim niszczycielskim umiejętnościom:)
    Powodzenia:)

    PS. Mój pies ma na odwrót niż twój. Zsikał się kiedyś jak poszedłem do pracy;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Może i wredna ta mała cholera, uparta na pewno. Ale przekonał do siebie nawet mnie, czyli osobę która była największą przeciwniczka psów w i koło domu. Córka zakochana, mąż ma z kim na spacer pójść. Czyli same superlatywy.
    A tym polowaniu na myszy słyszę po raz pierwszy :) jednak patrząc na naszego tropiciel to składa mi się to w jedną całość;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...