27 maja 2015

Głupota jest bardziej pewna siebie niż mądrość



Czy spotkaliście kiedyś człowieka głupiego? Ale tak naprawdę głupiego? Takiego bez tej wrodzonej inteligencji, klasy, elokwencji, po prostu durnego, mało inteligentnego, niemądrego?


Gwoli ścisłości, nie mówię tu o ludziach niewykształconych, upośledzonych, czy po prostu mniej zdolnych niż inni. Mówię tu o ludziach ubogich w pewną wiedzę, czerpana przede wszystkim z życia, doświadczenia. Mówię o ludziach pokroju „nigdy w życiu nie przeczytałem żadnej książki i czuję się z tym zajebiście”.

Ile znacie takich osób, które mimo, że głupkowate, to są bardzo sympatyczne, miłe, nawet zabawne, w dosyć specyficznym i prostackim stylu, ale jednak. Dużo mówią, soczyście przy tym gestykulując, są ekspresywne i nie mają problemów z nawiązaniem jakiegokolwiek kontaktu. I choć od razu rzuca się w oczy fakt, że Matka Natura pożałowała im błyskotliwości, inteligencji i po prostu, mądrości coś nas jednak do nich przyciąga, taki magnetyzm, niewidzialna siła, która, nomen omen, z nich emanuje. Są durni na zasadzie: „dużo mówię, z reguły zabawnie, używam przy tym słów powszechnie uważanych za mądre, może nikt się nie połapie”. Zupełnie nieszkodliwa grupa. Zabawni, choć uciążliwi.

Druga grupa głupich ludzi, to tak zwani czyściciele. Mało sympatyczni, bufonowaci, zapatrzeni w swoje JA, a przy tym agresywnie pewni siebie, swoich racji, bezkrytyczni wobec siebie. Obce są im takie zachowania, jak konformizm, czy uległość. Charakteryzuje ich upór i brak chęci zrozumienia. A przede wszystkim brak pokory, tak, chyba pokora jest tu najlepszym określeniem.

Oczywiście zdanie „nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”, jest dla nich tak samo obce, jak morfemy składniowe, dla każdego normalnego człowieka. Uwielbiają pokazywać swoją wyższość (choć, jak Boga kocham, nie mam zielonego pojęcia, skąd lub raczej z czego, to wynika). Może to jest kwestia wysokiej samooceny, braku samokrytyki. Nie wiem, nie potrafię stwierdzić.

Jestem nauczycielką, ten zawód daje mi pewne możliwości, takie jak, np. wytykanie błędów. Dodatkowo, jestem polonistą, więc moim obowiązkiem jest pokazywanie błędów. I szczerze Wam powiem, że robię to tylko w klasie i przy okazji sprawdzianów i dyktand. Nie lubię i nie robię tego w życiu prywatnym, nie poprawiam, nie wytykam, nie „przyłapuję” na błędach. 

Gdy w rozmowie ze mną ktoś przez cały czas używa złej formy, dajmy na to, przypadku, przykład: rzeczownik UCZEŃ, liczba mnoga, Dopełniacz: UCZNIÓW, a mój rozmówca uparcie powtarza UCZNI. Nie powiem w twarz, nie wytknę błędu, rozprawiając przy tym o fleksji imiennej, czyli deklinacji. Nie, nie robię tego, bo wiem, że ludzie tego nie lubią. Staram się delikatnie wskazać błąd, zasugerować, np. użyję w zdaniu poprawnej formy. I to jest moim zdaniem wszystko, co mogę zrobić, nie będę przecież ośmieszała, wyszydzała.

Ale wiecie ile satysfakcji daje ludziom przyłapanie mnie na błędzie, na pomyłce. Dzika satysfakcja, szał ciał i ogólny karnawał w Rio. Zawsze w takich momentach żałuję, że z nieba nie leci konfetti i nie rozbrzmiewają fanfary, a na mnie nie spada wiadro pomyj. Z nieukrywanym zdziwieniem obserwuję, jak zacierają szczęśliwi ręce, przybijają piątki, pokazują swoja radość. I za każdym razem myślę sobie, że też powinnam cieszyć się, gdy np. stolarz utnie sobie palec, szewc przybije zamiast fleka swój język, a policjant dostanie mandat.

Tak właśnie zachowują się „czyściciele”, czyli jedyną satysfakcję w życia czerpią z upadku drugiego człowieka.

I trzecia, ostatnia grupa, moja ulubiona to „w dupie byłem, gówno widziałem, a i tak, wszystko wiem najlepiej”.

Noooo… pfffff… kogo oni nie znają, z kim nie pili, gdzie nie byli. Każdy film widzieli, na modzie i urodzie znają się najlepiej. Nie ma rady, której nie dadzą, nie ma sytuacji, w której nie pomogą, nie ma problemu, któremu nie zaradzą. Są zawsze i wszędzie, proszeni, czy nie, zjawią się, by wetknąć nos i swoje pięć groszy.

Znają wszystkie plotki i nowości. Wiedzą, kto z kim i za ile. Gdzie warto bywać, co pić, z kim pogadać, świat nie ma przed nimi tajemnic, oni nie mają tajemnic przed światem. Chętnie opowiadają o swoim pożyciu seksualnym, o wągrze na tyłku, o tym, że sąsiadkę zdradza mąż. I to jest ta grupa, przed która uciekam, znikam, staję się wręcz niewidoczna. Nie umiem spokojnie, bez nerwów słuchać tych bzdur, którymi, z uporem maniaka, mnie raczą.

I na zakończenie pewien paradoks - ludzie, którzy łatwo posądzają innych o głupotę, są jeszcze głupsi, niż ci, których oceniają. Najwięcej pomówień o głupotę, zawsze będzie w dyskusji między dwoma głupcami.

Nie wyobrażam sobie, żeby mądry człowiek mógł uznać za głupie jakieś zdanie, zjawisko, zachowanie, choćby na oko niedorzeczne - bez zrozumienia jego sensu. Nawet głupota ma swoją logikę. 

Pamiętajcie, już w starożytności Sokrates powiedział: „wiem, że nic nie wiem”. I dopiero uświadomienie sobie własnej ułomności, sprawia, że stajemy się naprawdę mądrzy, życiowo mądrzy. 

11 komentarzy:

  1. Brawo! Jak zawsze trafnie (czyt. jak z moich myśli) i z humorem ;-)
    W pierwszej chwili chciałam spytać kiedy post o tym jak sobie z nimi radzić ale treści by było w tym mało bo jedyna rada to olać...

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna i mądra. Jak zawsze celnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. dziękuję kochana z całego serca :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jedyna recepta, najlepiej je po prostu ignorować ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie to prawdziwe! Świetny tekst, lekko i przyjemnie się czyta :) przy okazji się uśmiałam :)
    szkoda tylko, że na głupotę ludzką nie ma lekarstwa!

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Panią!

    OdpowiedzUsuń
  7. Trudny temat podjelas. Pisanie o glupocie niby jest latwe, ale grunt to zrobic z klasa. Dodalas jeszcze humor:) Co do poprawiania: kiedys na blogu napisalam, ze jesli ktos z moich Czytelnikow zauwazy blad, to prosze dac znac. No i sie zaczelo: A, tu literowka! Plus epitet pod moim katem:) no coz, umiejetnosc zwracania uwagi jest w cenie, mysle.

    OdpowiedzUsuń
  8. a ja uwielbiam słyszeć takie rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. no niestety, głupich nie sieją, sami sie rodzą ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. oj Marlena, ludzie potrafią mówić takie rzeczy, że nawet nie chcę o tym myśleć, pamiętam, jak Dorota Zawadzka udostępniła mój wpis na swojej ścianie, ten o jedynaczce, czego, jak się wówczas o sobie dowiedziałam od zupełnie obcych ludzi, to nawet nie chcę wspominać :(

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...