2 kwietnia 2015

Perfekcyjne dzieci, perfekcyjnych rodziców



Pewnie zdążyliście już zauważyć, że jedną z moich ulubionych życiowych sentencji jest ta, która  mówi o tym, że „dzieci dzielą się na genialne i cudze”. Co więcej, ja też tak uważam, szczególnie, jak spotykam się z mamami takich genialnych dzieciaków.


Perfekcyjne mamy, posiadają perfekcyjne dzieci, reszta się nie liczy. Są jedynie uzupełnieniem tego idealnego obrazka, istnieją po to, by perfekcyjne mamy mogły hołubić swoje perfekcyjne dzieci, pokazując im te gorsze, źle wychowane, takie nieperfekcyjne. Takie krzywe zwierciadło, uwydatniające ich perfekcjonizm poprzez porównanie się do słabszych, gorszych, brzydszych.


Za każdym razem nie mogę uwierzyć własnym uszom i wyjątkowo nie przerywam, bo nie mogę wyjść z podziwu ile trzeba włożyć energii, by wymyślać takie głupoty na temat własnych, perfekcyjnie idealnych dzieci.


I żeby nie było niedomówień, nie mówię teraz o tych dzieciach, które są efektem takiego wychowania, tylko o tych "gópich" matkach, które naprawdę wierzą w to, co mówią.


Szkoda jest mi niemiłosiernie tych biednych dzieciaków, bo dziecko jest mądre, to nie ulega wątpliwości, swoją małą, życiową mądrością. Beznadziejni są tylko rodzice, którzy potęgują w tych dzieciakach przeróżne, nawet najgorsze, zachowania czy emocje.


Jedną z takich sytuacji miałam ostatnio, gdybym nie siedziała, zapewne uklękłabym, nieeee, położyłabym się, bo opowieści pani znajomej, wzniosły się na wyżyny.


Teraz UWAGA, czytacie na własną odpowiedzialność!!!


Mama czteroletniego chłopca, stwierdziła, że jej syn ma głęboko zakorzeniony kodeks etyczno-moralny i ogromne poczucie sprawiedliwości

Jedyne, co wyrwało się z mojej rozdziawionej gęby, na co było mnie w tamtym momencie stać, to monosylabowe: „Taaa??” Naprawdę poczułam się jak najprawdziwsza intelektualistka, która w niezwykle inteligentny i elokwentny sposób potrafi podsumować wypowiedź. Niestety, moje zachowanie nie potwierdziło mojej nieziemskiej inteligencji, ponieważ dziwnym zbiegiem okoliczności otwór gębowy wcale nie chciał się zamknąć.


Synek jest nad wyraz grzeczny, ułożony, kulturalny, wychowany, ponieważ mama wkłada w to bardzo dużo wysiłku, żeby go wychować na porządnego człowieka i prawego obywatela. Nigdy nie skarży (dziecko, oczywiście), nie bije, nie popycha, nie oddaje, nie krytykuje, nie ocenia. Przy każdym NIE coraz bardziej zapadałam się w sobie. Zapomniałam jedynie zapytać czy oddycha. 


W wieku dwóch lat sylabizowało, w wieku trzech czytało, teraz zapewne pisze programy komputerowe. 


I to był dopiero początek tych opowieści. Dziecko, z tego powodu, że jest jedynym sprawiedliwym wśród sprawiedliwych, często dostaje w ciery od kumpli z przedszkola. Podejrzewam, że jest zwyczajną ciapą, oczywiście to nic złego, bo ciapa zawsze kojarzy się z grzecznym dzieckiem. Ale tata, po konsultacjach z mamą kupił synowi rękawice bokserskie i teraz uczą dziecko prawych sierpowych i gardy. 


Czyli od bycia aż nadto grzecznym, do rozwiązań siłowych. 


Zresztą nie po raz pierwszy słyszę od rodziców, że uczą swoje dzieci, tego by najzwyczajniej w świecie walczyły o swoje. Nie tylko rozpychały się łokciami i szły po to, co im się przecież należy, ale tego, by umiały dać po mordzie, temu, kto im się sprzeciwia lub sprawia przykrość.


Nigdy, przenigdy nie byłam zwolenniczką rozwiązań siłowych. Pewnie dlatego, że moja cięta riposta wystarczała, ale nigdy nie powiedziałam dziecku, by oddało, by biło. Zawsze jej powtarzam, że nie siłą rąk pokona rywala, przeciwnika, a siłą argumentów.


Kiedyś, na placu zabaw, chłopiec zepchnął Igę z huśtawki. Pewnie, gdybym uczyła ją, że należy oddać, wtedy byłby dobry moment. Jednak ona spokojnie, zatrzymała chłopca, stanęła w delikatnym rozkroku, ręce położyła na biodrach. Niczym Wyatt Earp pilnujący porządku w Tombstone:

- Słuchaj kolego, dlaczego mnie zrzuciłeś z tej huśtawki? Myślisz, że to jest miłe?? No odpowiadaj, myślisz tak? To ja ci powiem, to  wcale nie było miłe!!! I sprawiłeś mi przykrość, wiesz. A teraz powinieneś mnie przeprosić!!! No… przeproś i uciekaj. Pamiętaj, więcej tak nie rób!!!


Oczywiście cała scena trwała moment, chłopaka wbiło w ziemię, rodziców na placu też. I to jest moim zdaniem wychowanie mądrego i odpowiedzialnego małego człowieka. Ale cóż ja tam wiem, przecież sama sobie laurki nie wystawię. A efekty obejrzę za kilka lat.


Jednak takie spotkania, jak to moje, z tą dawno niewidzianą znajomą, potęgują we mnie tylko poczucie bycia gorszą, złą matką, zresztą pisałam już o tym Zła matka?. Bo nie umiem pozbyć się tej manii ciągłego porównywania siebie do innych matek.


Najgorsze jest jednak przykładanie dziecka do takiego szablonu. Szablonu sztucznie stworzonego przez inne, perfekcyjne matki, które pod niebiosa wychwalają swoje dzieci. Nie wiem, czy robią to specjalnie, czy tak po prostu mają, ale najczęściej umniejszają mnie i mojemu dziecku. I nie potrzeba do tego słów, wystarczą miny, gesty, półuśmiechy. I ta kpina wymalowana na twarzy. To politowanie, kiedy mówię, że pozwalam dziecku na to, by samo wychodziło na dwór, a przecież ma dopiero 5 lat. Pffff… mój syn, nie odejdzie ode mnie nawet na krok – słyszę w odpowiedzi. po czym następuje cała litania: a mój syn wie, jak posługiwać się nożem i widelcem, a mój syn zawsze mówi proszę i dziękuję, a mój syn...


Moje szeroko otwarte oczy wysychają od niemrugania, otwór gębowy nie chce się zamknąć, ale słucham, nie przerywam, po prostu słucham tych niedorzeczności. Rzadko kiedy milczę, ale w takich chwilach zawsze!!! Nie lubię udzielać „złotych rad”, mówić komuś, że robi źle, że droga, którą wybrał jest krzywdząca. Nie mam prawa, by wytykać błędy, zwracać uwagę. Skąd wiem, że ta droga, którą ja wybrałam jest jedyną słuszną? Nie wiem, idę na wyczucie, zresztą tak, jak one, perfekcyjne. I to jest właśnie macierzyństwo, takie testowanie i eksperymentowanie, siłowanie się z sobą i swoimi zapędami, wadami i przywarami.


I na koniec, to co powtarzam przy każdej okazji, złoty środek i kontrolowana swoboda – mnie przyświecają od początku macierzyńskiej drogi. 

8 komentarzy:

  1. Swiadomosc testowania jest tu chyba najważniejsza. Łatwiej samemu zobaczyć luc przyznac sie do błędu. "Kontrolowana swoboda" - świetne podejście.

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja tego testowania tak bardzo się boję, bo później moge mieć pretensje tylko do siebie, ewentualnie męża, jak cos spieprzymy

    OdpowiedzUsuń
  3. kodeks etyczno-moralny... u czterolatka... a to mnie rozbawiłaś. to była projekcja mamy na synia, nic innego. i myślenie życzeniowe, wcześnie zaczyna ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. ten kodeks etyczno-moralny stał sie czynnikiem zapalnym powyższego tekstu ;) uwielbiam słychać takich rzeczy, bezpłatne inspiracje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ja bym się przejmowała tym jak cudownie inne matki wychowują swoje dzieci, ile to ich dzieci nie umiały i w jakim wieku, to dawno bym się załamała, zrzekła praw rodzicielskich i szukała dziecku dobre... a nie - IDEALNEGO i PERFEKCYJNEGO domu z równie IDEALNĄ i PERFEKCYJNĄ rodziną. ;p Ale zamiast tego ufam swojemu instynktowi macierzyńskiemu, a dziecku, choć staram się stymulować jego rozwój (np czytając bajki), pomóc załapać co właściwe, a co nie (przy czym tylko w sytuacjach jasnych - np. nie wolno ciągnąć za włosy), a resztę niech "łapie" po swojemu. I mam cichą nadzieję, że uda mi się przekazać mu te same wartości, które przekazali mi moi przecudowni rodzice. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mama z prądem i pod prąd7 kwietnia 2015 20:29

    A może zmienić, chociaż częściowo, zestaw matek, z którymi się spotykasz? Bo po co tego wszystkiego słuchać, ach no i możesz te kobitki pozaprzyjazniac ze sobą, myślę, że to może być bardzo zabawne, która lepsza w takim klubie samych najlepszych...

    OdpowiedzUsuń
  7. Na zasadzie klubu wzajemnie adoracji czy nienawiści? Bo wiesz takie matki Libia być jedyne w swoim rodzaju i zawsze w centrum zainteresowania. Więc nie wiem czy takie rozwiązanie nie wywolaloby III wojny światowej ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdrowy rozsądek to podstawa. I taka stymulacja jest fajna niby z boku Ale zawsze pod ręką, kontrola :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...