1 marca 2015

"Disco Polo", w reż. Macieja Bochniaka

źródło; nwes.o.pl

Jeśli ktoś z Was spodziewa się po tym filmie, łatwej i lekkiej komedii, może wyjść z kina srogo zawiedziony. Film nie jest ani lekki, ani tym bardziej łatwy.

Wodewil, film drogi, american dream, love story, w końcu film muzyczny.  Mieszają się u Bochniaka  najróżniejsze konwencje. Film jest w pewnym stopniu baśniową opowieścią, o dwóch chłopakach, którzy w cekinowych koszulach dążą do celu, realizując swoje marzenia w postkomunistycznej, a przede wszystkim arcykapitalistycznej rzeczywistości. Filmowa rzeczywistość nie ma nic wspólnego z rzeczywistością lat 90-tych, którą ja pamiętam. Bochniak przede wszystkim gra kolorami, barwami rodem z Ksiąg tysiąca i jednej nocy, film jest zrobiony bogato, z pełnym przepychem.



Sławomir Świerzyński, wokalista Bayer Full, po projekcji filmu stwierdził, że śmiech, wywołany przez twórców, jest śmiechem, ale przez łzy, gdyż tak właśnie wyglądała droga na szczyt ówczesnych królów muzyki lekkiej, łatwej i przyjemnej. Walka o siebie i swoja muzykę, nie zawsze uczciwa, nie zawsze świadoma, na szczyt szli opłotkami, rozpychając się łokciami w cekinowych koszulach. Przez stragany po brzegi wypełnione pirackimi kasetami.

- "Disco polo" nie jest wyłącznie filmem o muzykach i muzyce tego nurtu - podkreśla jednak Bochniak. - Na kanwie perypetii głównych bohaterów - chłopaków z prowincji, napędzanych marzeniami o tzw. lepszym życiu i szybkiej karierze w showbiznesie, chcemy opowiedzieć o kawałku naszej najnowszej historii, o polskiej mentalności, o pogoni za sukcesem i marzeniami w zderzeniu z realiami kapitalizmu - dodaje reżyser.

Jednak nie chodziło twórcom o autentyczne pokazanie ówczesnej rzeczywistości, od pierwszej sceny widać przerysowanie, wizualny kicz, ironię i totalny sarkazm, a przede wszystkim rubaszny pastisz. Idealnie w tę konwencję wpisali się aktorzy wcielający się w główne postaci: Dawid Organek, cudowna Joanna Kulig, Piotr Głowacki, Tomasz Kot, czy Aleksandra Hamkało. Twórcy i aktorzy puszczają do nas, widzów przez cały film, przysłowiowe oko. No, niestety, moim zdaniem, to oko potrafi wyłapać tylko wprawiony widz, który odnajdzie nawiązania, cytaty z innych filmów, nawet te kadrowe, tę kpinę i kicz.

źródło: m.kultura.gazeta.pl


Bo widz, który przyjdzie do kina, nastawiony na fajny film, opowiadający o muzyce disco polo w sposób niewymagający skupienia, będzie przysypiał w trakcie seansu (sama widziałam całe mnóstwo niezainteresowanych, wychodzących w trakcie seansu, widzów). Ale wydaje mi się też, że zależy to od mentalności, od nastawienia. My, mazurzenie, zostaliśmy wychowani na tej muzyce, podejrzewam, że nie ma, przynajmniej w moim otoczeniu, ponieważ nie będę generalizowała, osoby, która nie zna, nawet nie największych, szlagierów tej muzyki.


Sama osobiście nastawiłam się na film, w którym będzie całe mnóstwo muzyki disco polo, było, ale jak na mój gust, za mało. Ponieważ jest to opowieść nie o muzyce w sensu stricto, ale o tym, jak zrealizować ten amerykański sen, jak dojść „od zera do Rockefellera”. Jest to film, w którym twórcy bawią się formą, puszczają oko do widza, próbują wystawić pomnik tej rąbance rodem z lat 90-tych. Szczerze powiem, że nie przemówił do mnie, czuję pewien niedosyt i poniekąd jestem rozczarowana .

7 komentarzy:

  1. blog by dozza1 marca 2015 18:45

    Ja raczej nie wybieram się na ten film, kompletnie nie mój klimat. Poczekam, aż dadzą go w TV :)

    OdpowiedzUsuń
  2. dobry wybór, my poszliśmy, z racji zamieszkanego rejonu ;) i nie zachwycił mnie

    OdpowiedzUsuń
  3. na pewno obejrzę w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  4. jak wypuszczą na dvd, a najlepiej w tv :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawid Ogrodnik, nie Organek

    OdpowiedzUsuń
  6. ale gafę szczeliła ;) dziękuję bardzo za pokazanie, bo serio, tyle razy czytałam i zupełnie przeoczyłam tego chochlika, który mi poprawił to nazwisko, dziękuję Pani Agnieszko :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też byłam i powiem szczerze ze się rozczarowalam

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...