2 marca 2015

Człowiek człowiekowi wilkiem, lecz ty się nie daj zwilczyć




W niedziele pochwaliłam się Wam, że mój wpis o jedynaczce (CZYTAJ) udostępniła na swojej facebookowej tablicy Dorota Zawadzka. Ucieszyłam się i tak zwyczajnie w świecie, zrobiło mi się po prostu miło. Dlatego uznałam, że warto jest czymś takim się podzielić.


Jednak to, co działo się później pod linkiem z tekstem, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Nie, w sumie, źle zabrzmiało, bo wyszłoby na to, że rezultat był pozytywny. O nie, jak najbardziej NIE!!! Kilkanaście mali, wiadomości na fb i komentarze na blogu, nie wspominając już nawet o komentarzach na wall’u Zawadzkiej – to było coś, co zaczęło żyć własnym życiem. Szczerze powiem, że jeszcze chyba nigdy w życiu nie usłyszałam tylu przykrych słów, słów, które miały boleć. I bolały. Bolało przede wszystkim to, że nazwano mnie złą matką, matką wyrodną, okropną, niezasługującą na dziecko.


Nigdy w życiu nie sądziłam, że zwykły wpis może wywołać takie poruszenia, taką falę nienawiści, złośliwości, hejterstwa i trollingu!!! Jeden wpis, a tyle emocji. Negatywnych emocji.


Zaczynając przygodę z blogowaniem, wiedziałam, że nie wszystkim moje pisanie przypadnie do gustu, że nie wszystkim spodoba się mój styl czy tematyka, którą będę poruszała. Tak samo było z tym tekstem, niektórzy uważali, że jest po prostu głupi, inni schematyczny, jeszcze inni, że jest nijaki. Szanuję to i nie będę nawet z tym dyskutowała, każdy może wyrazić swoje zdanie – takie jest prawo Internetu, zresztą nie tylko, to jest prawo do oceny, które ma każdy zdrowo myślący człowiek.


Jednak to, co działo się w komentarzach na tablicy Doroty Zawadzkiej, naprawdę mnie poruszyło. Nie tylko jako autorkę, ale zwykłą czytelniczkę. Nie było żadnej dyskusji, nie wspominając nawet o jakiejkolwiek kulturze, poszanowaniu rozmówcy, jego uczuć, czy poglądów. Mam wrażenie, że nie była to rozmowa, tylko prezentacja siły, siły i słuszności argumentów. Wszystko odbywało się jak u Koterskiego:


„Moja jest tylko racja i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza. Że właśnie moja racja jest racja najmojsza!”


Ogólnie trudno te komentarze nazwać w ogóle rozmową, konstruktywną dyskusją, była to po prostu plejada, barwny orszak „najmojszych argumentów”.


Czy też zauważyliście, że w dzisiejszych czasach zatracona została umiejętność polemiki, przyznania racji rozmówcy, czy pójścia na kompromis? Nie potrafimy rozmawiać, my od razu atakujemy i podważamy. Nie rozmawiamy, krzyczymy. Nie słuchamy, bo wiemy lepiej.


W swoim tekście starałam się nie oceniać, nie wydawać osądów. Pisząc o jedynakach dałam tyle samo argumentów za i przeciw, które mówiły o dobrych i złych stronach jedynactwa. Zresztą tak, jak każda życiowa sytuacja i ta ma swoje plusy i minusy.


Oczywiście, zarzucano mi egoizm, ale o tym powiedziałam już w tekście, sama przyznając się do niego. Ale najgorsze było dorabianie ideologii do tego, co napisałam, jedna pani zarzuciła mi, że pragnę sobie „zrobić” polisę na przyszłość, która będzie mi podcierała tyłek, jak będę już stara i niedołężna. Inna napisała, że jak moje dziecko chce rodzeństwa, to nie mogę ulegać, jego fanaberiom – bo to jest rozpieszczanie, bo rodzeństwo, to żywy człowiek, a nie zabawka ze sklepu. Mnóstwo tego było, nie chcę tutaj mnożyć tego, co tam było powiedziane, bo najzwyczajniej w świecie, nie widzę sensu. Tak, jak nie widzę sensu, bym się tłumaczyła z tego tekstu, komukolwiek. A w szczególności anonimowej, internetowej gawiedzi.


Wracając jednak do meritum, do rozmowy, umiejętności interpersonalnych. Jedynacy i rodzice jedynaków, bronili swoich racji, ale każda próba udowodnienia, że ich dzieci są „normalne”, kończyła się linczem ze strony rodziców posiadających więcej niż jedno dziecko. Za każdym razem, jak rodzice jedynaka próbowali pokazać, dając na to całą masę argumentów i przykładów z życia, jakie ich dzieci są samodzielne, beztroskie, jakie są wspaniałe, jak dobrze radzą sobie w świecie, jacy są empatyczni i nie ma w nich krzty egoizmu, trafiali na ścianę rodziców wielodzietnych, którzy wyliczali krzywdy, jakie spotkają w życiu dzieci, które nie mają rodzeństwa.


Z kolei, rodzicom posiadającym więcej niż jedno dziecko, zarzucano, że „płodzą” kolejne dzieci dla kaprysu, zwyczajnego „widzimisię”. Że nie biorą pod uwagę potrzeb dziecka pierwszego, że to oni, wielodzietni, wychowują dzieci chciwe, chytre, egoistyczne, żyjące w rodzinie, która przyzwyczaja je do niezdrowej konkurencji.


Przysięgam, z coraz szerzej otwartą buzią przyglądałam się tej całej dyskusji, której nawet do końca nie śledziłam, bo stwierdziłam, że nie mam na to ochoty, bo do niczego to nie prowadzi. No może do jednego, do stwierdzenia, że „człowiek człowiekowi wilkiem”. Takie rozmowy, prowadzone, mimo, że z kont prywatnych, ujawniających imię i nazwisko, nadal pozostają anonimowe. Łatwiej jest takiemu nieznajomemu, rzucić mi w twarz kamieniem, zarzucić mi bycie złą matką, okropną kobietą, grafomanką.


Ale takie obelgi, typu: „jesteś żenująca”, „śmieszna”, „współczuję twoim dzieciom” itp., które padały pod adresem niektórych rozmówców, są właśnie przykładem na trollowanie. Słowne przepychanki, zniewagi, wzajemne ubliżanie sobie – nie umiem znieść takiego chamstwa w rozmowie, takiej impertynencji.


Boli mnie to, że nie potrafimy porozmawiać, jak ludzie, inteligentni, myślący ludzie, którzy przedstawiają swoje racje, swoje stanowisko, punkt widzenia i dyskutują. Zarzucamy się jedynie swoimi argumentami, dokładając do tego wiadro pomyj, obelg, następnie odwracamy się na pięcie i idziemy, każdy w swoja stronę, jak obrażone dzieci, którym zabrano w piaskownicy łopatkę.


Pomijam już fakt, że ni z tego ni z owego, w żaden sposób nie nawiązując do tej „konstruktywnej dyskusji”, wrzucono link do strony, na której ujawniano nieprzyjemne fakty z życia syna Doroty Zawadzkiej. Wówczas, dosłownie, wymiękłam!!! Tego było już, jak dla mnie, za dużo. Nijak miało się to do treści mojego tekstu, ale trzeba wrzucić, dokopać, napluć. Mam wrażenie, że takie rzeczy podnoszą, co niektórym samoocenę. I to właśnie przesądziło, że nie śledziłam dalej tej żenującej wymiany zdań.


Oczywiście, nie mogę generalizować, bo pojawiły się głosy w dyskusji, mówiące o tym, że genetyczne uwarunkowania zmusiły małżonków do posiadania tylko jednego dziecka, że finanse nie pozwalają. O ty, jak bardzo nad tym ubolewają. Cenię takie słowa, szkoda jednak, że zginęły w tym gąszczu hejtu i nienawiści. Szkoda!!! 

8 komentarzy:

  1. Widziałam tą "dyskusję", te słowne przepychanki i bezpodstawne osądy były straszne! Mam nadzieję, że nie wzięłaś sobie żadnego z nich do serca :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Lej na to sikiem prostym! Takie uroki blogowania w świecie chorych na głowę pseudomatek-internautek, które o dziwo więcej czasu poświecają gnojeniu Bogu ducha winnych autorów, niż wychowywaniu swoich dzieci... Ps. Założę się, że dają dzieciom tablety na cały dzień, żeby mieć spokój i tłumaczą sobie, że jest ok, bo są tam gry edukacyjne :D
    Trochę mnie poniesło... :D a co mi tam, będę trollować głupich ludzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. głupie baby, jednym słowem, trollujmy debilizm :D

    OdpowiedzUsuń
  4. okropna była, pomijam, że mi się dostało, ale tak umiarkowanie, ale z otwartym dziobem czytałam, jak one sobie nawzajem dopieprzają ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kaśka jest fejm, jest i hejt.
    Niestety poziom dyskusji często sięga dużo, dużo poniżej zera.
    A w zasadzie to żadna dyskusja, dlatego komunikacja online jest nie niestety średnia, bo każdy interpretuje sobie tekst po swojemu (bez tego wszystkiego co daje możliwość zrozumienia drugiej strony-autora)
    Popieram Monikę lej na to mocnym strumieniem! Nie pierwszy i nie ostatni raz, a widząc Twoją ostatnią mega płodność tekstową myślę, że będzie coraz ciekawiej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana Moja, te dyskusje są wszędzie. Rzuć temat o zaletach karmienia piersią, a zjedzą Cię butelkowe. Stań w obronie karmiących MM, a nawrzucają Ci JedynePrawdziweMatkiCoTylkoPiersiąKarmiąArodząWyłącznieSiłamiNatury. Poprzyj szczepienia a znajdą Cię ich przeciwnicy i zadziobią. Napisz źle o szczepieniach, bo miałaś pecha i dziecko miało poważny NOP, a nazwą Cię tępą dzidą rujnującą zdobycze nauki. Tak jest z każdym drażliwym tematem i o ile jeszcze na blogach (i to też nie wszystkich) matki-blogerki zachowują poziom wypowiedzi, to w internecie każdy mądry z jedyną słuszną racją - własną. I przeraża mnie to, że te kobiety się nie wstydzą - imieniem, nazwiskiem, twarzą firmują burackie teksty i zwykłe chamstwo i prostactwo. Tylko z drugiej strony - czy w tłumie chamów cham się wyróżnia? No więc rozmawiają jak swój ze swoim, więc lepiej - jak ten rycerz z dowcipu, którego prosili o walkę z wielkim, złym smokiem: "tu się nie ma co zastanawiać - tu trzeba spie***lać." ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. w momenvie, kiedy kobieta zostaje matką, rodzą się w niej też zwierzęce instynkty.. staje się silniejsza, bardziej kąśliwa( w szczególności gdy hormony buzują) . Prawdą jest ,że będzie walczyć jak lwica o swoje młode i wydrapie oczy... tak to stworzyła natura do obrony młodych. Samica człowieka nie musi tego robić fizycznie, to używa sobie słownie w sieci, w piaskownicy.. nie ma większego kłębowiska "żmij" niż fora dla mam.. każdy temat związany z macierzyństwem od diety w czasie ciąży przez wybór porodu, karmienia, wychowania, pojścia do przedszkola, szkoly posiadania rodzenstwa czy nie posiadania.. jest powodem do stworzeni dwóch obozów... Przyznam,że w początkach mojego macierzysnstwa sama kruszylam kopie, zanim nie zorientowalam się,że po prostu mi odwala.. najcudowniej tą sytuacje przedstawia ten filmik i polecałabym go kazdej ujadającej na forach mamuśce https://www.youtube.com/watch?v=Me9yrREXOj4 pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Miniowe Szczescie5 marca 2015 17:52

    Bloguje juz dobrych pare lat, ale coraz czesciej spotykam sie z "nienawiscia", wrogoscia , ponizaniem I obrazaniem drugiej osoby. Bardzo to przykre. Najbardziej nie lubia osadow od osob, ktore guzik o mnie I moim zyciu wiedza. Te komentarze sa najbardziej krzywdzace.
    Nie mam problemu z krytyka, jesli jest konstruktywna, oparta na faktach.
    Czasamj odechciewa mi sie pisania, bo zawsze w sieci znajda sie Trolle , ktore dopna swego I popsuja humor.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...