25 lutego 2015

Jedynaczka - patologia w czystej postaci



Czy Wam też wydaje się, że ostatnio słowo patologia jest najzwyczajniej w świecie nadużywane?


Rodziny wielodzietne – patologia.
Rodziny biedne – patologia.
Rodziny wiejskie – patologia.
Rodziny bezdzietne – patologia.
Samotne matki – patologia.
Rodziny z jednym dzieckiem – patologia.


Od kiedy mam świadomość swojego ciała, swojej kobiecości i tego, że każda kobieta powinna zostać matką, powtarzałam sobie, że nie chcę mieć dzieci, że ja dzieci nie lubię, po prostu nie. Wygodną wymówką wydawał mi się fakt, że prawdopodobnie nie będę mogła mieć dzieci. Oczywiście M. został o tym poinformowany jeszcze przed ślubem, więc nie brał „kota w worku”, wiedział na co się decyduje. No, ale „stało się”. Urodziłam Igę. I po dziś dzień powtarzam, że to M. postawił mnie przed faktem dokonanym i jestem mu za to ogromnie wdzięczna.


Jednak decyzja o kolejnym dziecku przesuwana jest przez nas w bliżej nieokreśloną przyszłość. A bo praca, a bo kredyt, a bo remont. Zawsze znajdzie się coś, co jak się okazuje, jest ważniejsze.


I niestety, ale takie egoistyczne podejście, ma ogromny wpływ na życie mojego dziecka.


Psycholodzy załamują ręce, gdyż społeczeństwo, które wyrasta, w dużej mierze będzie społeczeństwem jedynaków. Jolanta Fedak, była minister pracy, głosiła poglądy o wpisanej w jedynactwo patologii. Jednak jej słowa, jak na razie nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. Niestety, społeczeństwo, zbudowane w większości przez ludzi nieposiadających rodzeństwa, będzie inne od znanego dotychczas.


Z jakimi stereotypami musi walczyć potencjalny jedynak, wszyscy wiemy. 


Pamiętam, jak o koledze z liceum mówili że „z jedynaka, to ni pies, ni sabaka”. A jacy są jedynacy w oczach innych? Egoistyczni, egocentryczni, samolubni, narcystycznie zapatrzeni w siebie, samotni, niezdolni do empatii itp. Najczęściej zarzucane im wady to niezdolność do dzielenia się z innymi, przesadne mniemanie o sobie, przekonanie, że wszystko im się należy. Wielu ludzi wychodzi z założenia, że brak rodzeństwa przesądza o „negatywnej” stronie osobowości jedynaka. Tymczasem, życie w pojedynkę ma swoje wady i zalety.


Według mnie te wszystkie plusy i minusy, nie są tak jednoznaczne, jak próbują je zakwalifikować psycholodzy. 


Nadmierna uwaga rodziców, a co za tym idzie także dziadków (a że mamy coraz młodsze społeczeństwo, także i pradziadków) – może mieć zarówno zbawienny wpływ na dziecko: większa uwaga, dużo szybciej można zaobserwować zmiany, pozytywne czy negatywne, silniejsze powiązanie emocjonalne. Ale takie skoncentrowanie na dziecku, bywa także destrukcyjne, dziecko domaga się zwiększonej uwagi, uważa, że w każdej życiowej sytuacji, właśnie jemu należy się „pierwszeństwo”.


Jedynacy szybciej dorastają, dojrzewają. Lepie, prędzej i mądrzej mówią, są elokwentne i swobodniej czują się w towarzystwie dorosłych. Są naturalni i odważniejsi. Z drugiej, jednak strony, czują się samotni, wolniej się usamodzielniają, są nieprzetrenowani w kontaktach z innymi ludźmi.


Dla potwierdzenia powyższego, zapytałam, jakiś czas temu moją znajomą jedynaczkę, jak czuje się z tym, że nie miała rodzeństwa. I jej odpowiedź kompletnie mnie zaskoczyła!!! Ponieważ powiedziała, że jako dziecko, czy jako nastolatka, a nawet jeszcze na studiach, nie odczuwała braku siostry czy brata. Że miała szczęśliwe dzieciństwo, że czuła się kochana, że otoczona była przez dzieci znajomych  jej rodziców, czy kuzynów i była z tym szczęśliwa. Dopiero teraz, będąc dorosłą kobietą, zdała sobie sprawę z tej pustki. Teraz brakuje jej kogoś bliskiego, mimo, że ma męża, kochających rodziców, brakuje jej kogoś, z kim mogłaby szczerze i od serca porozmawiać.


I po tej rozmowie uświadomiłam sobie, że ja nie wyobrażam sobie życia bez mojej młodszej siostry. Z którą się kłócimy, nie rzadko wyzywamy, której potrafię powiedzieć kilka przykrych słów. Ale jest też pierwszą osobą, do której zadzwonię, gdy mam problem lub gdy chcę podzielić się swoją radością. Jest osobą, z którą uwielbiam spędzać wolny czas i na której zdaniu potwornie mi zależy.


Więc dlaczego zwlekam z decyzją o rodzeństwie dla Igi?? Nie wiem, nie potrafię powiedzieć, dlaczego nie mamy drugiego dziecka. Pierwsza myśl, która przychodzi mi do głowy, to strach. Ma wrażenie, że mój limit na zdrowe, mądre dziecko już się wykorzystał. Tak bardzo boję się, że (przecież nie jestem już pierwszej młodości, M. zresztą też) coś pójdzie nie tak. Za każdym razem, jak słyszę o jakiejś „patologii” ciąży, mam wrażenie, że ja też tak będę miała, że mnie przytrafi się to samo. A im starsza jestem, strach jest coraz większy!!!



Jednak nie chciałabym, aby moje jedyne dziecko wypomniało mi kiedyś, że przez mój egoizm i strach, czuje się samotne. Czy mogę świadomie skazywać moje dziecko na taką patologię jedynactwa?


39 komentarzy:

  1. Kasia,az mnie ciary przeszly...napisalas to o czym ja mysle juz od dluzszego czasu,jednak zdecydowanie w ladniejsze slowa to ubralas:)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja bym bardzo chciała mieć drugie. Oboje chcemy, Martynka ma już prawie 3,5 roku, planowaliśmy różnicę trzech lat. Trzeba też wziąć pod uwagę, że chcieć to nie znaczy móc niestety... A im dłużej się zwleka, tym gorzej może być. My teraz zmienimy lekarza i mam nadzieję, że coś się bardziej w temacie ruszy

    OdpowiedzUsuń
  3. Co mnie od patologii wyzywasz? :P
    Ps. Ja mam brata, ale czuję się jakbym go nie miała. Taka pozorna jedynaczka ze mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Marta Szczepańska25 lutego 2015 14:45

    Moim zdaniem to tez trochę wygoda :)
    Widzę po moich przyjaciołach,które mając już 'fajne' dzieci (czyli takie ok 5 roku życi, nad którymi juz nie trzeba stać, są w miarę samodzielne, i z którymi chętniej ktoś zostanie w razie w) nie mają ochoty zaczynać tej drogi od początku. Pieluchy,Nieprzespane noce, minimalna, wręcz znikoma ilość wyjść towarzyskich - to wszystko raz zakończone, nie marzy się zaczynać ponownie.
    Ja pomimo,że nie mam jeszcze dzieci jak najbardziej je rozumiem.
    Bo każdy ma prawo do swoich strachow, swoich wyborów i świadomych decyzji.
    Ja z tego samego powodu jestem jedynaczką :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. obok strachu, wygoda jest kolejnym argumentem, ale jednak u mnie bardziej przemawia ten strach, wiesz, co ja robiłam w pierwszej ciąży?? świrowałam do tego stopnia, że któregoś dnia zapytałam lekarza, czy moje dziecko nie ma... syrenizmu (patrząc na ostatnie wiadomości, o chłopcu, który urodził się bez rąk i nóg, nie wydaje mi się już to takie "odjechane")

    OdpowiedzUsuń
  6. ej, żadna "patola", jakby powiedzieli moi uczniowie, znam też osoby, które nie mają rodzeństwa, jednak z koleżanką, przyjaciółką, żyją lepiej niż niejedno rodzeństwo :)
    takę luuz ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. oj... to wytrwałości życzę i powodzenia!!! trzymam oczywiście kciuki i mam nadzieję, że niedługo Wam się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ania, bo my tak mamy, matki jedynaków :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Misako - matka po japońsku26 lutego 2015 07:46

    Ja nadużywam słowa "wyrodność" ale to zabieg celowy ;) Doświadczyłam prawdziwej patologii w ciąży i ona zadecydowała, że więcej dzieci poprostu mieć nie chcę, czyli z deszczu pid rynnę, a może powinnam rzecz oddziału patologii (ciąży) do patologii (jedynactwa) ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja też jestem wyrodna, czasami trzeba, dla oczyszczenia umysłu ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja miałam trójkę rodzeństwa. Siostra w USA, za którą tak strasznie tęsknie. z bratem było różnie, ale wtedy kiedy potrzebowałam zawsze był przy mnie, a dzisiaj mamy świetny kontakt. Jest jeszcze najmłodszy brat nastolatek. Wiem, że zawsze mogę z nimi pogadać. Chciałabym żeby młody miał rodzeństwo, ale tak cholernie boję sie znów przechodzić przez depresję pociążową, tak bardzo znów nie chce mieć wora na brzuchu- a na kolejną operacje mnie w tym momencie nie stać. Nie wiem, czy się zdecyduję, nie wiem czy młody mi kiedys moj egoizm wybaczy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Robiłaś operacje? Mi kawałek skóry przeszkadza, ale jestem po 2 c.c. i rok po porodzie więc na razie się wstrzymuję

    OdpowiedzUsuń
  13. ja też mam wiele, czysto cielesnych obaw i mimo, że ciążę i poród, i depresje zniosłam OK, boję się, że swój limit na OK wykorzystałam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. nooo miała, nawet post o tym był, zajrzyj do niej, jakieś dwa miesiące temu napisała

    OdpowiedzUsuń
  15. Robiłam przeczytasz o niej tuta--> http://szalonooka.pl/psychiczny-lifting-czyli-o-tym-dlaczego-czasem-warto-wyzbyc-sie-stereotypow/


    Ale...ja miałam bardzo duży nadmiar skóry. Była ze mną dziewczyna, która miała kawałeczek luźniejszej skóry(gdybym ja tak miała nigdy bym się nie zdecydowała na OP), lekarz odradzał operację, ja też. Miałam z nia kontakt po, była zrozpaczona i żałowała, stwierdziła że blizna jest paskudna(duża, od biodra do biodra) i wolała już ten kawałek skóry.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kreatywna Mama26 lutego 2015 18:45

    Moja Iga też jest jedynaczką. I raczej przez dłuższy czas nią pozostanie. Niestety. Tak jak piszesz, jest wiele powodów odkładania decyzji o drugim dziecku. Aspekt finansowy, perspektywa utraty pracy (zostałam zwolniona w pierwszym dniu po macierzyńskim), trochę egoizm (brzuch po drugiej ciąży będzie wyglądał jeszcze gorzej!), ale najbardziej chyba zniechęca mnie strach. Strach przed tym, że mojemu dziecku zrobią krzywdę w szpitalu, że jakiś lekarz spartaczy sprawę i dojdzie do niedotlenienia itp. Zresztą przy Idze też prawie się źle skończyło. Pobyt w szpitalu i podejście lekarzy bardzo mnie zniechęca. Poza tym tyle się tego słyszy w mediach o przypadkach zaniedbań na porodówkach, ostatnio bardzo poruszyła mnie bardzo wiadomość o tej kobiecie z Zabrza, której najpierw powiedziano, że jej dziecko jest martwe, a potem kazano rodzić naturalnie. Dziś ona też nie żyje. Albo ta historia B. Bonka i jego córeczki Julki.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie uważam, że jedynactwo to patologia. Mam przyjaciółkę jedynaczkę, która jest fantastyczną osobą i nie ma kompletnie cech 'typowego' jedynaka, ale na temat rodzeństwa ma identyczne zdanie jak teoja koleżanka. Kiedyś nie odczuwała braku rodzeństwa, teraz kiedy jest dorosła i sama niedawno została mamą odczuwa brak kogoś bliskiego. Niedawno popełniłam na swoim blogu postwłaśnie o rodzeństwie w skrócie, uważam, że rodzeństwo to najlepsze co rodzice mogą dać dziecku. Jadnak wybory bywają różne, sytuacje życiowe bywają różne więc nie powinno się oceniać kogoś przez pryzmat tego ile ma dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  18. moja Iga też nie ma cech typowych dla jedynaczki, szczególnie, że mam młodszego brata, który jest starszy od niej o zaledwie 4 lata, więc żyją ze sobą, jak siostra z bratem, a nie wujek z siostrzenicą ;) i w pełni zdaję sobie z tego sprawę, że rodzeństwo to fantastyczna sprawa, ale... no właśnie, ale.

    OdpowiedzUsuń
  19. matko kochana, czytasz mi chyba w myślach!!! wypisałaś wszystkie moje lęki i obawy!!! ze zwolnieniem miałam podobnie, dostałam 6 dni macierzyńskiego, tak jak przysługiwało do końca umowy, a później mi podziękowano, ja ciążę i połóg zniosłam książkowo, żadnych komplikacji, nic, ale nie potrafię podjąć świadomej decyzji

    OdpowiedzUsuń
  20. Mój mąż jest jedynakiem i zawsze mi powtarzał, że nigdy nie chciałby tego dla swojego dziecka. No i nie wpisuje się w "ciemną stronę jedynactwa" bo czasami mam wrażenie, że jest bardziej empatyczny niż ja (mam brata równo 2,5 roku młodszego). No i teraz przeżywa swoje drugie dzieciństwo z naszymi dziećmi jakby momentami rozum tracił ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kreatywna Mama27 lutego 2015 21:56

    Hehe... ja miałam co prawda macierzyński, ale przez całą ciąże i macierzyński właśnie głupie propozycje od szefostwa, mnóstwo stresu i "propozycje nie do odrzucenia" dzięki której miałabym utrzymać stanowisko po powrocie do pracy. Czytaj: pracuj kobieto na macierzyńskim za darmo to Cię nie zwolnimy. Nie zgodziłam się oczywiście. Pierwsze trzy lata życia mojego dziecka spędziłam w domu, zrobiłam podyplomówkę, zajęłam się tłumaczeniami i tak sobie dorabiałam i wychowywałam dziecko, a dziś jestem na swoim :) więc ogólnie źle nie jest :P

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja byłam jedynaczką do 8 roku życia. I właściwie nią zostałam bo to już inny kontakt z rodzeństwem, kiedy jest taka różnica wieku.. Nie mówię że zły, ale nie ma już dorastania razem. Nie mogę też winić rodziców, ponieważ bardzo chcieli mieć drugie dziecko, jednam musieli kilka lat poczekać:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja bym bardzo chciala ale mam lęk bo mam minusowa grupe krwi a to przy drugiej ciąży dobrze nie wróży

    OdpowiedzUsuń
  24. Patlogia jest tp ze nie chcac dziecka je kobieta ma swiadomie. Jestem jedynaczka i nigdy nie czulam sie pzez to pokzywdzona przez los. I obraza dla mnie jak i podejrzewam wieksozsci jedynakow jest stwoerdzenie ze wychowywali sie w patologii.
    Beznajdzinie puste podejcie.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ciężko jest :D Moja Monika ma 16miesiecy, a ja w drugiej ciąży. Dzidzia ma 15tyg :D Zrobiliśmy to celowo z Mężem - niech choć Monika ma Mamę w domu do 3r.życia, bo niestety... Później czas powrotu do pracy. Kredyty gonia... Jesteśmy przed 40stka - wiec wiek też ponagla. Żałuję, że nie mogę mieć 3,4 dzieci. Sama pochodzę z rodziny, gdzie bylo dużo dzieci, u Męża - podobnież. Zeby w Polsce mozna bylo lekką ręką pozwolić sobie na dziecko... Niestety. Ciągle trzeba liczyć pieniądze i mieć nadzieję, ze kolejny bobas urodzi sie zdrowy. Opieka medyczna kobiety w ciąży, a później dzieci - pozostawia wiele do życzenia. Na sama rehabilitacje np.w Gdańsku czeka się do 4miesiecy, do neurologa - 3 :(

    OdpowiedzUsuń
  26. Doskonale Cie rozumiem,bo sama mam grupe krwi minusowa i moja druga ciaza
    skonczyla sie poronieniem....Mimo to chcialabym zeby moj synek mial
    rodzenstwo,bo sama mialam brata,ale zmarl....Nie ma z kim pogadac tak od
    serca,czuje sie samotnie...To prawda ze czym dluzej sie zwleka tym
    bardziej ciezko sie zdecydowac na kolejne dziecko...

    OdpowiedzUsuń
  27. Chcę mieć drugie dziecko- kiedyś na pewno. Na chwilę obecną nie- trochę z wygody, trochę z powodów materialnych, trochę ze strachu. Nie potrafię jednak źle oceniać ludzi, którzy decydują się na posiadanie tylko jednego dziecka. Wcale nie musi być aż tak źle. Znam wielu jedynaków, którzy są wspaniałymi ludźmi. Jak zawsze można wyciągać wiele za i przeciw. Ja mam brata z którym różnie bywało;) Teraz nasz kontakt jest na prawdę świetny, ale bywało, że padały słowa, że wolalabym być jedynaczką- to działo się w latach buntu, ciągłych wojen itp.;)

    OdpowiedzUsuń
  28. ja też nie mówię, że nie będę miała więcej dzieci, że to koniec, ale u mnie tak silny jest strach, przed zajściem w drugą ciążę, że to on mnie obezwładnia i jak na razie to i przede wszystkim to, blokuje decyzję o drugim dziecku,
    szczerze, ja do swojej siostry, która na dzień dzisiejszy jest moją najlepszą przyjaciółką też potrafiłam wykrzyczeć, takie rzeczy, że do dziś się ich wstydzę, ale to jest właśnie siła więzi rodzinnych, mimo przykrości, szybciej potrafimy sobie wybaczyć, niż obcemu człowiekowi

    OdpowiedzUsuń
  29. prawda, święta prawda, my decyzję odsuwaliśmy przez tak długi czas ze względu na pracę i kredyt, a o opiece w ciąży i po, nawet nie chcę myśleć, dopiero kiedy zrobiłam porządną awanturę w przychodzi, zaczęto nas "normalnie" traktować

    OdpowiedzUsuń
  30. smutna sprawa, ale na pewno jesteście silne i waleczne kobietki, najważniejsze, że macie siebie i się kochacie, powodzenia!!! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  31. Nancy, gdybyś dokładnie przeczytała teks, wiedziałabyś, że z mojej strony nie była w żadnym stopniu świadoma, w żądnym!!! I proponuję jeszcze, żebyś zauważyła, że w pierwszym zdaniu tekstu, podkreśliłam fakt, że słowo "patologia" jest nadużywane i w żaden sposób nie ma się do rzeczywistości!!! Więc nie wiem, dlaczego uważasz, że moje podejście jest puste, puste, skoro podałam nawet przykład ministry, która ten termin stworzyła, ja się tylko odwołuję do niego!!!!

    OdpowiedzUsuń
  32. wiem, rozumiem, lęk przed komplikacjami też mnie paraliżuje, ale rodzeństwo fajna, naprawdę fajna sprawa i coś mi się wydaje, że za długo zwlekałam :(


    moja siostra też ma minusową grupę krwi i z tego, co wiem, to jeśli sprawa jest jasna i ciąża dobrze prowadzona, to nie będzie, a może raczej nie powinno dziać się nic złego

    OdpowiedzUsuń
  33. a u mnie w rodzinie jest różnica wieku między moimi ciotkami 16 lat i teraz, kiedy są już dorosłe, przyjaźnią się i naprawdę dobrze ze sobą żyją :) więc chyba wszystko zależy od człowieka

    OdpowiedzUsuń
  34. fajna sprawa, tata, który umie i lubi bawić się z dziećmi :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Twoja córka może ci w przyszłości wypomnieć tylko jedno widząc twój wspaniały artykuł ze nie chciałaś mięc dZieci a ze się przytrafiło to co zrob:ić niech już jest, a nie ze nie miało rodzeństwa. a twoje wykrzykni w odpowoedzi !!!!!!!!!!!!!!!!!! Tylko udawadniaja niedojrzałosc.

    OdpowiedzUsuń
  36. niestety, jedyne co Ci mogę powiedzieć, to że czytanie ze zrozumieniem nie jest Twoją mocną stroną, a po drugie masz ogromną nieświadomość języka, którego używasz, jeżeli uważasz, że wykrzyknik jest dowodem na niedojrzałość, teraz użyję ich z czystą premedytacją!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  37. jeżeli ktoś to "durnowato" skomentował.. tu czy u Zawdzkiej... jest ni mniej ni więcej osłem... nic więcej na ten temat dodać nie mogę :)
    ps. temat wyczerpany, teza o cokolwiek ci chodziło obroniona, smacznie z gustem i na temat... czyli co mam głowie JA nie WY :)

    OdpowiedzUsuń
  38. To prawda, ja mam wrażenie że wpływ ma też to czy różnica wieku dotyczy chłopca i dziewczynki czy np. dwóch dziewczynek. A i czas robi swoje. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  39. Zwykła Matka19 marca 2015 12:16

    Ja bym baaaardzo chciałą dac rodzństwo mojej jedynaczce :( natura mi jednak odmawia! dzis podjęłam temat o tym jak nie rozpuścic jedynaczki (między innymi!), i masz rację, że jedynaków krzywdzą pewne opinie! Mam męża jedynaka i jestem z nim mega szczęśliwa! Marzę jednak o tym by córka miała KOGOŚ w przyszłości, swoją rodzinę owszem, ale tego kogoś kto będzie ją łączył z nami, z jej pierwszą rodziną :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...