26 stycznia 2015

Taki zwykły, pospolity wkurw...



Okres permanentnego wkurwu mam już za sobą. Nie będę owijała w bawełnę, bawiła się w eufemizmy w stylu, złość, wściekłość, zdenerwowanie czy irytacja. Nie!!! Ja przez ostatni czas byłam po prostu wkurwiona!!!

Wystarczyło jedno, nieodpowiednie słowo, krzywe spojrzenia, a przemieniałam się w legendarnego bazyliszka, któremu do obrony służyły kły, toksyczny oddech (i to bez alkoholu!!!) i spojrzenie, którym, jak te wężojaszczurki, zamieniałam w kamień, a następnie ścierałam w pył!!! Taka byłam miła i sympatyczna przez ostatni czas.

Najgorsze jest, że miewam czasem takie sny:

Przychodzę do białego pokoju, gdzie stoi mnóstwo białych krzeseł, dopiero później dostrzegam, że na tych krzesłach siedzą ludzie, są zupełnie przezroczyści, prawie biali. Rozglądam się, siadam:
- Cześć, nazywam się Kasia i jestem nerwową choleryczką… (to jest sen, więc nie wnikamy w błędy językowe)
- Czeeeeść Kaaaasia…

Może to nie sen, ale podświadome sugestie wyczerpanego wiecznym utyskiwaniem organizmu. Może powinnam zapisać się na mityngi dla osób ustawicznie wkurwionych, wściekłych, które mają problem z panowaniem nad negatywnymi emocjami. Pewnie nawet bym nie poszła, bo wkurzają mnie wszelkiego rodzaju grupy wsparcia. Zresztą mówiłam Wam już o tym, prawda (czytaj)?

Lubię, raz na jakiś czas, tak porządnie się wkurwić. Ale tak do szpiku kości. Dla zdrowotności. Wyżyję się, wypocę, nierzadko pobeczę i wracam do życia. Jak nowa.

Destrukcyjne jest to okropne, potwornie negatywnie wpływa na relacje międzyludzkie, często cholernie utrudnia kontakt. Bo niestety, mając te 30 lat (z malutkim haczykiem) nadal nie nauczyłam się panować nad emocjami, nie ważne czy są one pozytywne czy negatywne. Nie umiem zapanować nad wzruszenie w takim samym stopniu, jak nad wzburzeniem, podobnie jest z tkliwością, ekscytacją czy niepokojem. Mogłabym tak mnożyć w nieskończoność. 

Czasami żałuję, że mój osobisty słownik potrafi wynaleźć tyle synonimów do nazwania wszelkich możliwych emocji czy uczuć. Nie umiem skupić się na tych kilku, podstawowych. Zawsze wszystko wyolbrzymiam, przejaskrawiam czy koloryzuję. Ale najważniejsze, że nie umiem udawać.

Zgubna cecha, nawet bardzo: „co w sercu, to na języku”. Nierzadko wykrzyczana prosto w twarz. Tak, jestem cholerykiem, nie muszę nawet robić testów na osobowość. Działam szybko, gwałtownie. Szybciej mówię, czy robię niż myślę. W stosunkach z innymi ludźmi bardzo często bywam nietolerancyjna, złośliwa, często sarkastyczna.  Co gorsza z taką samą prędkością potrafię wpaść w szał, gniew, niekontrolowany wkurwa, co w totalny napad euforii, dzikiej radości i płaczu.

Potrafię być złośliwa, taka do szpiku kości, oj, jak często mam z tego powodu dziką radość.

W sumie legendą już stały się moje rozmowy z kolegą z pracy (całe szczęście, że chłopak ma ogromny dystans i jeszcze nie dostałam po łbie):


- Wiesz, Katarzyna – mówi On – jak jadę z tobą autem, muszę wyłączyć myślenie schematyczne i szowinistyczne i zapomnieć, że jadę z kobietą. Ty musisz mieć bardzo dużo testosteronu.- Też mi się tak wydaje, ma nawet wrażenie, że więcej niż ty.


I jeszcze jedna, więcej nie przytoczę, bo nie jestem specjalnie dumna z tego, że potrafię być cholernie niemiła (ale sobie posłodziłam, suka jestem i tyle):


- Wiesz, wszyscy mi mówią, że źle zrobiłem goląc brodę - mówi On - Podobno bardzo przystojnie wyglądałem.- Oczywiście, że tak, w końcu zakrywała ci ¾ twarzy.

Nie jest tajemnicą, że swoim temperamentem mogłabym obdzielić kilka osób, swoim głosem i charyzmą (wagą zresztą też J ). Jestem głośna, wybuchowa, efektowana.

Najgorsze, że wkurw jest czynnikiem dwufazowym, z jednej strony daje wytchnienie, ulgę, pozwala się wyżyć. Jednak z drugiej powoduje ogromnego kaca moralnego. Bo przecież trzeba przeprosić. Tak, mam też jeszcze ludzkie odruchy i przepraszam, choć przez gardło przechodzi mi to równie ciężko, co tran.

***
Jednak analizując moje dotychczasowe BYĆ w blogowym świecie, okazuje się, że jestem TOTALNIE NIJAKA!!! Jestem miła i sympatyczna, uprzejma do bólu.

Nie wygarnę znanej blogerce, że pierdoli głupoty, pisząc, że agresja nie rodzi agresji, że oglądanie bajek z przemocą jest OK. Nie powiem innej, że jej styl pisania przypomina styl zdesperowanej gimnazjalistki z grafomańskimi ambicjami. Albo że ciągłe częstowanie kawą i ciastem już jest do obrzydzenia nudne. Przecież widzę co się dzieje, widzę, że chamstwo i brak kultury to w wielu przypadkach droga do medialnego sukcesu usłana przymilnymi komentarzami „wiernych fanek”.


Nie zrobię tego, ponieważ zakładając bloga nie miałam nawet w najmniejszym zamiarze wchodzenia w to obrzydliwe bagno „hejtów” i nienawistnych komentarzy. Usuwam po prostu te „zbędne” i ciążące mi głupie baby kreujące się na arbitrami wychowania, żeby się nie nakręcać, po prostu nie czytam. Mam garstkę, naprawdę fajnych i ciekawych blogów, które nie spijają sobie z ust każdego słowa, bez zbędnego zadufania i wszechogarniającego lizusostwa – bo tego, nie zniesię!!!

29 komentarzy:

  1. 20:56 i nikt nie wszedł skomentować... boją się... i ja się boje... chociaż czego? Kobiety?? Jakbym w lustrze emocji stanęła. Nie powiem, że każda tak ma, ale ja tak mam. Ja to wiem, Mąż to wie, dzieci się uczą i zaczynają to wiedzieć, Mamusia i Tatuś to wiedzą...
    Lżej? Myślę,że bardzo! Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lustro emocji, fajne :) czasami jestem potwornie zla, wkurzona, M. nie zawsze to rozumie, szczegolnie z rana, wtedy mamy najwieksze spiny. Dzieki za dobre slowa :)

      Usuń
    2. I o to chodziło! Mogę iść spać :-)

      Usuń
    3. o to własnie chodziło :)
      ps w nocy śnił mi się ten wpis :)

      Usuń
  2. Ja też mogę powiedzieć, że tylko liznęłam blogosferę i żadnym tam guru nie jestem :) Ale też nie mam zamiaru rzucać hejtem na mamuśki siedzące w domu i piszące z nudów, bo mam je w dupie i nie czytam! Zresztą sama nie jestem polonistką i pewnie też głupoty wypisuję :) :)
    Buziol!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie chodzi o bycie polonistka, bo sama w tym tekscie bykow nawciskala, szczegolnie stylistycznych, ale to z racji tego, ze pisalam szybko, by sie nie rozmyslic. Swieta prawda, jak nie maja zajecia to tworza teksty z dupy i szukaja dziury w calym. Cale szczescie sa jeszcze zdroworozsadkowe dziewczyny. Dzieki :)

      Usuń
  3. Świetnie, że jednak opublikowałaś ;-)
    Czytam, czytam i mam wrażenie, jakbym w pewnym stopniu czytała o sobie samej, jak bym to ja była autorką Twoich słów. Doskonale jest się natknąć na kogoś, z kim można sobie przybić piątkę. To przybijam. I jeszcze żółwik!

    No to co? Wdech i ( kurwa ) wydech ;-)

    Ściskam!

    Magdalena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ze uwielbiam, jak piszesz i przybijam z Toba piatke nawet dwie i zolwiki tez. Wdech i wydech, nawet nie wiesz, jak mnie ciesza Twoje slowa :) kurwacka, takie bratnie dusze to ja rozumiem!!!

      Usuń
    2. Teraz sobie dialogów Twoich małżeńskich poczytałam. I znów muszę poprzybijać. Piątkę. Żółwika. Gwoździe Wam poprzybijam czy co tam chcecie... ;-)

      Usuń
  4. Cześć, mam na imię Agnieszka, mam trzydzieści lat z małym hakiem i też jestem choleryczką. Mogę zostać Twoja wierną fanką? ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. weź kobieto mnie nie zawstydzaj!!! znalazły się dwie nerwowe polonistki ;)
      ps wiesz, że na Twoje komentarza, czekam z utęsknieniem!!!

      Usuń
    2. Nie zawstydzam, serio, serio! :D
      Coś czuję, ze częściej mi się zdarzy komentarz u Ciebie, niż post u mnie ;))

      Usuń
    3. a szkoda, że tak rzadko, wrzucaj częściej, kobieto, wrzucaj!!!

      Usuń
  5. Ja tam Cię za nijaką nie uważam, dlatego tu zaglądam, nawet jeśli czasu brak, by coś skrobnąć. To niektóre gigantki blogosfery, w każdym razie parentingowej, są dla mnie nijakie. Pisałam chyba Tobie kiedyś, że nie rozumiem fenomenu blogów na których jest przerost formy nad treścią, jak nie jakieś "szokujące" rajstopkowe newsy (BTW. mój syn zimą większość czasu biega po domu w samych rajstopkach), to 90% postów z dziećmi odpierdzielonymi w ciuchy, których większość rodziców z powodu ceny i tak nie kupi, lans, lans, lans i zero treści. To jest ta wyjątkowość? Nie, wyjątkowość siedzi w czeluściach internetu i czeka na odkrycie. :)

    Pisałam niedawno post podsumowujący rok blogowania http://ja-pasjomatka.blogspot.com/2015/01/setny-post-na-roczek-bloga-czyli-co-da.html i zgadnij, kto jest jednym z blogerów poznanych w ciągu tego roku, których najbardziej lubię czytać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po pierwsze, wytłumaczenie: jak mogłam nie zauważyć tego wpisu podsumowującego?? nie mam pojęcia!!! nie dość, że wchodzę do Ciebie, widzę w blogach obserwowanych. Takie przeoczenia. Ale dziękuję za miłe słowa

      I po drugie dałaś mi kopa mobilizacyjnego, biorę się za częstsze pisanie, jak tylko czas mi na to pozwoli :)

      Usuń
  6. Ja całe życie słyszałam od mamy,że ona nie wie po kim mam taki okropny charakter :-) nie wpadła na to,że pewne rzeczy są poprostu bezwarunkowo dziedziczne :-)
    Ja osobiście jestem typem,który nie potrafi się zamknąć (nawet kiedy czasami trzeba) i wygrania wszystkim wszystko. Fakt - blogi należą do wyjątków, jak mi się jakieś nie podobają to poprostu ich nie czytam, żeby nie wygłaszać swoich pseudo genialnych opinii komuś,kogo mogą one nie interesować. Chociaż czasami mam wrażenie,że by się przydało.
    Ja jestem choleryczką, złośnicą, lubię mieć rację i zdecydowanie za często używam argumentu - bo tak chcę i kropka.
    Ale taką trzeba mnie kochać :-)

    Pozdrawiam - nowa czytelniczka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cześć Nowa Czytelniczko :)
      ja też jestem wredna i złośliwa, i coraz częściej widzę w sobie cechy mojej mamy, która też na język nie choruje.
      Wiesz, też czasami mam ochotę wygarnąć innym blogerkom, ale jak tylko powiesz złe słowo, uznana będę za hejterkę, która albo jest głupia, albo ma głupie dziecko i takie tam, więc też przestaję czytać :)

      cieszę się, że do mnie trafiłaś!!!

      Usuń
    2. Podjęłam Wyzwanie koleżanki z dołu i tez zabrałam się za czytanie od początku, a właściwie od końca :-D i zdecydowanie uważam,że powinnaś kontynuować rodzinne dialogi :-) są fantastyczne <3

      Usuń
    3. nawet nie wiecie, jak mnie takie wyzwania cieszą :) gęba mi się zmieniała w banana!!!

      Jesteście fantastyczne :)

      Usuń
  7. przeczytałam, buchłam śmiechem. Moje ulubione słowo na co dzień to "kurwa mać". Walczę ze swoich charakterkiem, staram się zmienić, ale czasami po prostu jestem sobą. O blogerkach nie będę się wypowiadać, myślę , że w sieci jest miejsce dla każdego :) Ale wiele blogów które czytałam kiedyś przestałam czytać, bo po prostu zrobiły się nudne. Sama też ciekawa nie jestem, ani popularna, ale dobrze mi z tym. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja oprócz kurwa mać, uwielbiam kurwacka :) też wychodzę z założenia, że blogosfera jest taka pojemna, że tam odnajdzie się każdy, szczególnie, że te znane, skupiają wokół siebie grono "wyznawczyń", ja dziękuję, nie wchodzę w takie układy i dopóki nie robię nikomu krzywdy, nie mam zamiaru się zmieniać

      Ej i nie mów, że nie jesteś ciekawa, masz mega fantastyczne zdjęcia i fajnie piszesz!!!

      Usuń
    2. Kochana, postanowiłam przeczytać Twojego bloga od deski do deski, jestem w kwietniu ubiegłego roku. Chcę Ci wyznać miłość, już Cię lovam, piszesz świetnie, dzięki Tobie non stop się uśmiecham przy Twoich wpisach. jesteś jak bardzo dobry kabaret , wiem powtarzam się. Ale jesteście tak pozytywnie zakręconą rodzinką, że aż wam zazdroszczę .

      pe.es dzięki za komplementy .

      Usuń
    3. jesteś totalną wariatką :) nawet ja całego nie przeczytałam, wrzucam wpis i tak sobie wisi ;)

      kurcze, jak mnie cieszą takie słowa!!! nie odchodź już i mów mi tak częściej :)

      Usuń
    4. zostaję już na zawsze, tylko nawet nie próbuj nie pisać, bo Cie kijem pogonię. Zresztą będę Cie pilnować :)

      Usuń
    5. Przyszłam za Patitą.
      Zostanę sobie.
      Najwyżej mnie wywalisz. :D

      Usuń
    6. Magdaleno, nikogo nie będę wyrzucała, Panie Boszsze broń ;)
      fajnie, że tak licznie przybywacie!!!

      Usuń
    7. Patita, a wiesz, że ja lubię mieć taki kij nad głową, co mnie mobilizuje i walnie, jak trzeba!!! także, ten tego, pilnuj ;)

      Usuń
  8. Trafiłam tu przypadkiem i od razu taki ciekawy tekst mi się trafił:). Podoba mi się to, co napisałaś, bo mam podobnie odnośnie blogowania. Nie chce mi się wdawać w polemiki, ani hejtować, co nie znaczy, że jestem nijaka, beznadziejna, mam miękki charakter etc. Po prostu nie mam ochoty niepotrzebnie się denerwować- tak już mam i koniec kropka. Jestem za stara na to, by się przejmować pierdołami i tego się trzymam. Lizusostwa zaś nie cierpię, a jest ono zjawiskiem powszednim na popularnych blogach. Cóż, każdy orze jak może, prawda?

    Fajnie tutaj, będę zaglądać:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzień dobry, witam :)

      ja też chyba jestem za stara (zresztą patrząc na potencjalny wiek popularnych blogerek, jestem staruchą), by wdawać się w bezsensowne potyczki, a wypominać, pokazywać błędy (mówię tu o świecie wirtualnym), bo od razy posądzana jestem o tym, że rzucam jadem, hejtem itp
      Więc wolę odpuścić :)

      Cieszę się, że do mnie zajrzałaś :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...