17 września 2014

5 powodów, dla których jestem poza parentingiem





Niedawno, aczkolwiek dopiero do mnie dotarło, że był dzień bloga, czy coś w tym guście. Więc postanowiłam podsumować te moje pół roku w blogosferze J


1. Przerażają mnie, tak zwane, afery na blogach rodzicielskich.
Zapytacie dlaczego przerażają? Ponieważ jeszcze na żadną nie trafiłam!!! Nie wiem ile czasu trzeba spędzać przed komputerem, surfując po blogosferze, by móc je wszystkie wytropić? Zdaje mi się, że całkiem duże tego wolnego czasu poświęcam na buszowanie po sieci i mam wówczas kolosalne poczucie winy, że zaniedbuję dom, dziecko, męża czy pracę (no dobra, jeśli chodzi o pracę, wyrzuty są znacznie mniejsze) i na żadną nie trafiłam, obiłam się całkiem niechcący jakiś czas temu o malowanie paznokci małym dziewczynkom. Miałam wrócić do tematu, niestety, zapomniałam, która blogerka ruszyła lawinę nienawiści i hejterostwa i tak zostałam w swojej słodkiej nieświadomości.
Gdy zaczynałam swoje blogowanie wpadałam wprost w tzw. aferę rajstopkową, czy jakoś tak. Wchodzę i patrzę wszyscy krzyczą coś o rajtuzach, pończochach. A ja nie wiem, o co chodzi. Jeszcze całkiem zielona przeleciałam kilka stron z informacjami (teraz padniecie), m. in. Onet, TVN24, gazeta.pl i nic!!! Nikt nie wspomina o żadnych rajstopach, getrach czy rajtuzach. Wpadam do mamy, która śledzi na bieżąco informacje krajowe i światowe, pytam, patrzy na mnie wielkim i oczyma i nic. Nie wie nic na ten temat!!! I tak żyłam w świadomości afery, o której nic nie wiedziałam.





2. Popularne tematy.
Ktoś, kto regularnie nie zagląda na blogi, nie domyśli się, z czym to się je. Ja też nie miałam pojęcia, do niedawna. Cały czas powtarzam, że jestem świeżym blogerem i dopiero się uczę, więc wiele rzeczy to zupełna nowość. W sumie nie sądziłam, że taka wiedza mi się kiedyś w życiu przyda, no cóż…
I popełniłam kilka tematów na topie, tak naprawę, całkiem nieświadomie. Jakiś wyjazd, urlop, gołe pupy na plaży. Ale powiem szczerze, że szerokim łukiem omijam te wszystkie, na czasie, wyprawki, strachy przed pierwszym dniem przedszkolaka itp. Mam wrażenie, że w blogosferze wystarczy rzucić hasło i mamy całe morze, przeróżnych ujęć, podejść i zaliczeń. A ja mam tak, że jak wszyscy, to ja mówię pass i z reguły lubię robić na przekór.



3. Lubię czytać inne blogi. Szczególnie, takie małe, nieodkryte, niedocenione, a może właśnie docenione, bo mające prawdziwych czytelników, a nie sponsorowane i promowane posty, ściągające konkursami ślepą gawiedź. Lubię Szalonooką i Blog by dozza, Matkę z pasją, czytam Kreatywną Mamę, śledzę losy Czworga na pokładzie i Blond siostrzyczek, podglądam Anię i często, nie tylko wirtualnie, zaglądam do do Kasi

Z większych lubię Minimaliv, MatkęPrezesa i Jadźkę.
Szczerze, nie lubię dużych i znanych blogów. Ale tak już mam, że jak wszyscy idą w jednym kierunku, ja obieram przeciwny azymut. Tak dla przekory!!!

4. Nigdy nie komentuję innych blogów z prywatnego konta. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że jakaś czytelniczka napisała list, do którejś ze znanych blogerek, w którym tłumaczyła się z tego, że śle lajki lub komentuje ze swojego fajpejdża. I serio, złapałam się za głowę, tak centralnie. Co za absurd!!! Po to mam fanpejdża, po to zajmuję się blogowaniem, żeby uwolnić od tego swoje prywatne konto. Pani wyjaśniała, że wcale nie zależy jej na reklamie, że nie podbiera czytelników i takie tam. I prawdę mówiąc, nie rozumiałam, po co to wszystko. Na swoim fb mam garstkę znajomych, nie przyjmuję zaproszeń od nieznajomych, nie chcę łączyć jednego z drugim, nie, tak dla zasady.



5. Przerażają mnie błędy, zarówno ortograficzne (jak, pytam, jak w dzisiejszym świecie, kiedy każdy błąd podkreślany jest na czerwono – świadczy to jedynie o niedbałości, niekompetencji i partactwie), jak i interpunkcyjne (nie jest tajemnicą, że moim ulubionym znakiem interpunkcyjnym jest przecinek). Nie chcę już nawet myśleć o tych składniowych czy stylistycznych. Nie, bo krew mnie zalewa. Tak, jestem estetką językową, może nawet purystką, która uwielbia rzucać mięsem na lewo i prawo, ale z ogólną dbałością o język. Lubię sobie od czasu do czasu, albo częściej, siarczyście przekląć, takie ostre i z lekkim przedłużeniem wypowiadane RRRRR, w niektórych wulgaryzmach, przynosi ukojenie mojemu sercu J




Ale wracając do analfabetek, które nazywają siebie piszącymi matkami: skoro wzięłaś się do pisania, to zapoznaj się z podstawowymi zasadami języka, którym się posługujesz!!! 

29 komentarzy:

  1. Kaśka, ja lubię Cię słuchać i czytać, ja za blogerkę się nie uważam, chyba jestem za mało wylewna jak na taką.
    W każdym razie fajnie było Cię poznać!
    Kaśki są fajne, Kaśki wymiatają!
    Aaa, nawet nie wiem jak żałowałam, że nie mogę nazwać Zuzi- Katarzyną

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty masz na tych Mazurach jakieś miejsca mocy? ;P Bo telepatycznie jakoś napisałaś o tym, o czym ostatnio z Bartkiem dyskutowaliśmy. I wyszło nam, że my to całkiem poza, bo całe to parentingowe środowisko to kółko wzajemnej adoracji - blogerki czytają blogerki i nic poza tym ;)) A my właśnie o tych realnych marzymy (tzn. ja, bo on marzy o nowym samochodzie ;P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, Mazury są najlepsze by móc otwarcie pomyśleć, ja na początku zachłysnęłam się strasznie tym blogowym światkiem, podobało mi się wszystko, tak bez żadnej krytyki i tych spraw, ale teraz, mój entuzjazm nieco przycichł i dostrzegam rzeczy, które mi nie odpowiadają, a z dnia na dzień pojawia się ich coraz więcej

      Usuń
    2. Wiesz, bo niektórzy święcie wierzą w to, co Komin napisał i się rozszaleli. Czasem mam wrażenie, ze jeden temat jest wałkowany jednocześnie na kilku blogach, ale tu się nie będę upierać bo rzucam okiem, nie mam czasu na czytanie. A u Ciebie, Kasia, można przeczytać normalny tekst napisany polszczyzną prawidłową. Tekst na temat, a to - wydaje mi się - w blogosferze ostatnio coraz rzadsze.
      Mnie się nie podoba pisanie o kupach, pupach, zbieranie czytelników na teksty w stylu "jestem samotną mamą". Może ja się starzeję już, co? Za wiele rzeczy mi się nie podoba ;)

      Usuń
    3. a wiesz, że ja szczerze tego Komina nie czytałam, to pewnie bluźnierstwo w tym świecie, ale nic nie wiem, oprócz tego, że jest guru. Ale takie teksty typu: "wszyscy robią błędy, przecież to ludzkie", ale błędy językowe można eliminować, wystarczy tylko troszkę silnej woli, chęci i czasu, a takie tłumaczenia są po prostu dziecinne.
      I nie, nie starzejesz się, ja też nie lubię takiego słodkiego pieprzenia i brania na litość.
      I cieszę się, że jesteś moją czytelniczką (boże, jak pięknie to brzmi), bo właśnie o takich inteligentnych ludziach, jak Ty mówiłam, gdy pisałam, że staram się ze względu na szacunek do Was pisać polszczyzną i z sensem
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Ojej, dziękuję za wyróżnienie w tak zacnym gronie :)
    A tak poza tym, to razem startowałyśmy pół roku temu i znam cały Twój blog! Uwielbiam Cię czytać, bo tu jest śmiesznie, sympatycznie i niesztampowo!
    Mam nadzieję, że dane nam będzie spotkać się w realu! Buźka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam taką nadzieję, na spotkanie na żywo :)

      Usuń
  4. Dzięki za wyróżnienie, miło wiedzieć, że ktoś docenia tę moją pisaninę. :)

    Ja w większości czytuję blogi moich znajomych (które chyba nie są świadome, że ja to ja :P) i i różne blogi, które gdzieś tam mi w oko wpadną, bo często właśnie na tych mało popularnych znajduję teksty warte uwagi. Nie pisane pod publiczkę, tylko od siebie. Z takich większych to Matkę Prezesa czytam. Za to zupełnie nie rozumiem fenomenu bloga M......pl, takiego z wąsami. Jak nie wiesz o co chodzi z jakąś aferą w blogosferze, to zajrzenie tam z reguły wyjaśnia o co chodzi (choć nie koniecznie sensownie).

    Ja mam relację ze strony znajomej podczytującej tego bloga, choć to czytanie skończyło się chyba pół miesiąca temu, bo uznała, że blog i bloggerka są coraz gorsze, zwłaszcza z bandą padawanów i obrońców każdego słowa autorki. Z rajstopkami problem był, żeby dzieci się w nich nie bawiły na salach zabaw czy w przedszkolach, bo to bielizna, więc kompromituje dziecko. Jakby ktoś zapomniał, że dzieciństwo rządzi się swoimi prawami a rewia mody w nim to rozrywka dla rodzica niż dziecka (które musi popindalać w niewygodnym ciuchu, bo rodzicowi się spodobał). Potem biadolenie, że ktoś skrytykował, że dziecko w upalny dzień ubrane w czarną sukienkę, a zamiast czapki/chustki dla ochrony przed słońcem ma fikuśną spinkę, żeby na zdjęciu ładnie wyglądać. Albo, że napisał, że jest pulchne, a to je obraża. Inny powiedział, że po synu widać, że nie jest zadowolony, że musi robić za modela na bloga, a autorka przecież "powoli go wycofuje z blogosfery". Cieszę się, że jak byłam dzieckiem nie było internetu i FB. Swoją drogą, ja wiem, że każdy rodzic uważa, że jego dziecko jest och, ach najpiękniejsze, najcudowniejsze, ale wrzucając jego zdjęcie do sieci, zwłaszcza o tak szerokim zasięgu, musi się liczyć z tym, że zawsze się znajdzie ktoś, kto je skrytykuje z takich czy innych powodów. I powinien sobie odpuścić gdy dziecko wyraźnie tego nie chce, a nie "powoli wycofywać".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że na ten wspomniany przez Ciebie blog weszłam dosłownie parę razy, z czystej ciekawości tego fenomenu, liczba like na fb mnie poraziła, a przyciągnęły mnie jedynie zdjęcia.

      Kurcze i dałaś mi do myślenia, może ja za dużo epatuję moim dzieckiem, choć pytałam, czy się zgadza na publikowanie jej wizerunku, więc z całą stanowczością 5-latki, zgodziła się :)

      Usuń
    2. Tylko, że Twoja pięciolatka:
      a) zgodziła się
      b) nie jest traktowana jako dodatek do ubranka, bo wstawienie samego ubranka wyglądałoby zbyt kiepsko ;)

      PS. Za to i afery widzę, że na mniejszych blogach też się zaczynają pojawiać. Bo ktoś przyjechał tylko po "gifty" ze spotkania bloggerek (moim zdaniem fajne), a potem w większości je skrytykował (a w każdym razie taki był ton wypowiedzi), bo nie zwróciły mu kosztów podróży. Mam nadzieję, że to przejściowe, bo lubiłam ten blog.

      Usuń
  5. A mnie w ogóle męczy ten parenting, ten szum wokół niego. Ostatnio mam tyle roboty że nei wiem co się dzieje w sieci :D I powiem Ci że dobrze mi z tym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też coraz mniej czasu poświęcam temu, czym w wakacje byłam zachwycona, zgasły wszystkie ochy i achy, teraz wchodzę, że tak powiem "kontrolnie" :) przestałam czytać, komentować, zaglądam tam, gdzie lubię i na tym kończę

      Usuń
  6. 1. Odkąd odlajkowałam 90% blogów, które czytałam to nic nie wiem co się dzieje. ;) Za to ja miałam zalajkowane to wiedziałam o wszystkim i wcale nie musiałam siedzieć non stop przed kompem. Wystarczyło ogarnąć mi dwa fanpage. Gdzie jedna osoba zazwyczaj była w środku tej afery, a druga osoba pisała jak to ją afery nie interesują, ale ona oczywiście o tym napisze. :D

    2. Popularne, czy nie, ale w parentingu się wszystko będzie dublować. Jak nie raz, to innym razem i tak w kółko Macieju. Trudno. Tematyka w sumie obszerna, ale główny temat może być taki sam, choć każda opisze go inaczej. Miałam sytuację w której ktoś mi napisał, że podrąbałam mu temat, a drugi raz jak ktoś mi ,,naskarżył", że to ktoś mi szumny temat podkradł. Odpisałam wtedy, że licencji na ten temat nie wykupiłam i dobrze, że się o tym pisze. ;)

    3. ,,Z większych lubię" - o matko! Mnie?! :D

    4. To chyba o mnie mowa. To do mnie pisała osoba i pytała, czy nie mam nic przeciwko, bo została gdzieś tam zablokowana z tego co pamiętam, a ktoś inny ją zgnoił za to. :D

    5. Ja robię błędy. Widzę je dopiero jak temat wklepię. No i literówki. ;) Ale ponoć one się biorą z szybkości pisania na klawiaturze. Nie znam nikogo kto by tak zapierdzielał ja ja. ;) :D

    Co do ogółu, to ja nie lubię nazwy ,,parenting" wolę ,,rodzicielstwo". Bardzo lubię czytać ,,małe" blogi ostatnio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również jestem zdania, że pomimo dublowania się tematów w blogach parentingowych super, że są - każde dziecko jest inne, każdy rodzic ma inne metody wychowania i pomimo tego samego tematu treści są zupełnie odmienne.
      Co do literówki - również popełniam błędy a to dlatego, że nie mam czasu siedzieć pół dnia przed komputerem - są momenty, że posta piszę na telefonie będąc z dzieckiem na spacerze a jak wiadomo takie pisanie nie należy do najwygodniejszych, nie ma opcji podkreślania błędów itp.
      No ale każdy ma prawo mieć swoje zdanie i nie każdy musi lubić i doceniać te same rzeczy

      Usuń
    2. jeśli chodzi o tematy, to tak jestem tego samego zdania, drażni mnie jedynie, to że jeden temat, przypuścmy te paznokcie malowane u małych dziewczynek, to jest od arzu na każdym blogu, tak do zarzygania, nie cierpię takiego podążania w jednym kierunku, mało w tym kreatywności
      ale jeśli chodzi o błędy, literówki, to ja to zdecydowanie rozumiem, sama je robię, wiem, że strzelę, jakąś gafę, stylistyka mi siada, ale jak według mnie powinna być, choć minimalna, dbałość o język, którym się posługujemy, rozumiem pisanie na telefonie, ale gdy wchodzę na bloga, a zaglądałam tam z czystej ciekawości, bo jest z mojej okolicy, a tam ani ładu, ani składu, błędy, postu bez żadnej logiki i stylistyki, nie wspominając o zasadach gramatyki, to mnie to drażni, cholernie narusza moją estetykę językową, szczególnie zobowiązujące powinno to być, gdy ma się znaczną ilość fanów na fb, bo blog, o którym mówię, ma ich ponad 2000. Wydaje mi się to po prostu niegrzeczne, że ktoś kto próbuje zabierać głos w ważnych, jego zdaniem, kwestiach powinien zapoznać się z podstawowymi zasadami etyki i kultury językowej!!! Nie mam litości dla leniwych i głupkowatych blogerek, które nie raczą zajrzeć do słownika, by sprawdzić pisownię kłopotliwych wyrazów

      Usuń
    3. Matko Prezesa, a Twój blog obserwuję, jako jeden z niewielu, z prywatnego konta i dumna jestem z siebie, a co Ciebie zaglądam z ogromną przyjemnością :)

      Usuń
  7. Nr. 1 Faktycznie padłam na cyce :D raczej nie lubie afer. Moge poczytac, ale jak pomysle, ze mam brac udział w dyskusji bez sensu to wole milczeć :)
    Nr.2 Popieram w całej rozciaglosci, niecierpie tych powielajacych sie tematów w zalezności jaka aktualnie pora roku :D
    Nr. 3 Kiedys nawet o tym pisałam, w tym samm kontekście co ty. Wole te mniejsze, a nie internetowe gwiazdy.
    Nr. 4 z tym u mnie róznie, bo z tel nie moge się przełączyc.
    Nr. 5 Mam nadzieje, ze to nie o mnie :D

    Fajny wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest kilka blogerek parentingowych, które trzymają się z dala od afer, a błędy? Każdemu zdarza się popełniać ;).
    Podepnę się pod powielany temat: jeśli jest 1000 blogerek, 600 z nich ma dziecko idące pierwszy raz do przedszkola to na pewno na 400 pojawi się ten wpis o pierwszym dniu. Dlaczego? Bo dla każdej z nich to ważny temat. Pozdrawiam.

    błagam wyłącz kod weryfikacyjny w komentarzach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kod weryfikacyjny? chyba o czymś nie wiem, ale taka ze mnie techniczna i hakerka, prawie, jak blogerka :) ale mi się zrymowało :)

      Każdy z nas popełnia błędy, ja mam wrażenie, że częściej niż inni, ale akurat błędy językowe można weryfikować, poprawiać i pracować nad nimi, aby je wyeliminować., ale okazuje się, że to już praca niepotrzebna, bo jak wszyscy, to ja też :)

      Usuń
  9. A ja do blogów rodzicielskich podchodzę bardzo na luzie. Nie spędzam każdego dnia godziny na czytaniu różnych wpisów. Czytam kiedy mam na to ochotę i gdy temat wydaje mi się ciekawy, tytuł rzuci się w oczy. Na początku mojej przygody z blogowaniem instruowano mnie, że trzeba bywać regularnie, pokazywać się tu i ówdzie, zostawiać komentarze, obserwować. Nie robię tego z prostego powodu - zwyczajnie nie mam na to czasu. Dla mnie prowadzenie bloga i podczytywanie innych jest przyjemnością, a nie jednym z obowiązków pomagających w zdobywaniu popularności. Błędy... błędy popełniamy wszyscy - ortograficzne, interpunkcyjne, stylistyczne również ;) A afery... hmmm, dla mnie to trochę śmieszne, że w świecie prawdziwych problemów ludzie są w stanie krytykować się i wykłócać o pierdoły... Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdy miałam wakacje, spędzałam zdecydowanie więcej czasu w sieci i sprawiało mi to przyjemność, lubiłam podpatrywać i czytać, ale z biegiem wydarzeń, po powrocie do pracy przysiadłam na laurach i wyluzowałam, kocham blogi rodzicielskie z pięknymi zdjęciami, mądre i mające w sobie to coś, trudno uchwytne dla niektórych, takim ładnym i mądrym, i mających piękne zdjęcia, blogiem jest http://www.ktosnaprzyczepke.pl/. Z zazdrością ich podglądam i podziwiam cudne zdjęcia.

      Ale powiem raz jeszcze błędy są niewybaczalne i żadne to dla mnie tłumaczenie, że wszyscy robią błędy, więc ja też czuję się usprawiedliwiona, wszyscy palą, więc ja też, wszyscy biją swoje dzieci, więc ja też mogę!!! Tak, może dramatyzuję, ale tak to właśnie widzę, tłumaczenie, że wszyscy wydaje mi się cokolwiek infantylne. Sama robię błedy, zauważam je po tym, jak wrzucę tekst, staram się wyłapywać, poprawiać. Wydaje mi się, że czytają mnie ludzie inteligentni i nie chciałabym ich obrażać. Również pozdrawiam :)

      Usuń
  10. a ja dodam coś nie w temacie "Lubię sobie od czasu do czasu, albo częściej, siarczyście przekląć, takie ostre i z lekkim przedłużeniem wypowiadane RRRRR, w niektórych wulgaryzmach, przynosi ukojenie mojemu sercu" - pięknie napisane :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zarzucamy innym, a sami jesteśmy jak inni :(
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale to chyba takie nasza, polskie, swojej belki nie widzimy, a cudza drzazga przeszkadza.

      Usuń
  12. Blogi są dla mnie zagadką :) Nigdy ich nie czytałam....aż pojawiła się Prowincjonalna :) Nie muszę mówić, że uwielbiam twoje teksty :) Przecież Ty o tym doskonale wiesz...Każdy tekst wprowadza mnie w zadumę i to dobrze :) Ostatnio ciężko o chwilę na przemyślenia...Kochane czytelniczki żałujcie , że nie miałyście okazji posłuchać jej na żywo (te które oczywiście nie miały takiej okazji ;) ) Uwielbiam zasłuchiwać się w tobie bo mówisz piękną polszczyzną :) Winko jakieś trzeba opracować :))))))

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...