24 sierpnia 2014

It's party time


Rok 2013, twórca tortu: ciocia Iwka :)

Przyjęcie z okazji 5-tych urodzin Igi zbliża się wielkimi krokami. Dokładnie, jutro mija 5 lat, kiedy nasze życie odwróciło się do góry nogami.  Co roku planuję z dużą starannością te jej imprezki. Lubię, jak wszystko jest dopięte na ostatni guzik, a dzieci bawią się w najlepsze.

Iga, ciężko poznać, prawda?


Co roku nasze urodzinowe przyjęcia przypominały małe wesele. Cała lista gości, menu skrupulatnie ustalane kilkanaście dni wcześniej, zakupy i przygotowania. Niestety słynę z zamiłowania do przesady i wyolbrzymiania.




Jednak w tym roku, działając według zasady ograniczonego zaufania, powierzyłam skompletowanie listy gości Idze, bo jak widać ja nie jestem stworzona do tego typu organizacji. Ja zapraszałbym wszystkich, jak leci. Skoro robię kilkadziesiąt muffinek, tort, ciasta i ciasteczka, to kilka osób w jedną czy drugą stronę nie robi mi większej różnicy. 




Ale przecież to jest jej impreza. Więc w tym roku swoje jestestwo ograniczyłam jedynie do wypieków i porządków. I powiem Wam, że moja córka, w przeciwieństwie do swojej mamy, cieszy się zdrowym rozsądkiem, ma w planach zaproszenie tylko najważniejszych gości, bez żadnej pompy, przesady i przepychu. Na pytanie, co chce dostać, jaki prezent, o czym marzy, odpowiedziała bez najmniejszego zastanowienia: buty do przedszkola, ciuchy i parasol.




„A ty kup sobie kawę i tacie też”




Tak, wzruszają mnie takie słowa i cieszę się potwornie, że nie jest ani materialistką, ani nie przywiązuje wagi do tego, co przyziemne. W przeciwieństwie do mamy, która lubi otaczać się ładnymi rzeczami. 

4 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...