20 lipca 2014

Pourlopowe rozważania



Wybaczcie, że w formie krótkich zdań, ale zważywszy na moją rozleniwioną formę i psychiczną, i fizyczną, to i tak dużo.
Urlop urlopem, ale kobieta nie ma ani jednej wolnej chwili… od myślenia. Naszło mnie wiele mniej lub bardziej konstruktywnych myśli, większości zwyczajnie nie pamiętam. Więc możecie spodziewać się chaosu niekontrolowanego.




Urlop z rodziną to wyzwanie, stres, ale też mega pozytywna dawka energii i możliwość poznania siebie jeszcze bardziej. Nasz urlop skoncentrował się na Gdańsku, niestety, do Gdyni nie dotarliśmy, choć prób było kilka ;) Starałam się ten czas zaplanować, wypełnić atrakcjami, ciekawymi miejscami. Niestety, jak to z rodziną bywa, praktycznie nic nie wyszło. Pojechaliśmy SKM-ą do Sopotu, myślałam, że będzie super, a słyszałam jedynie same narzekania :(



Rzucam teraz wolne myśli, raczej hasła:
- Nie mogę powiedzieć tego głośno, a tym bardziej przyznać M. racji, ale podróż pociągiem okazała się strzałem w dziesiątkę. Dla nas, nie wiem, jak współpasażerowie odebrali czwartą i następne godziny wspólnej podróży z naszymi dziećmi (podejrzewam, że student z naszego przedziału, zapewne inżynier, takie przynajmniej sprawiał wrażenie, tworzył już w głowie maszynę do unicestwienia wszelkiego rodzaju małego stworzenia, o matkach nie wspominając). Dzieci nie były ani zmęczone, ani znudzone. Ciągle były czymś zajęte, przeważnie przechodzeniem przez przedział i deptaniem współpasażerom butów, palców, toreb. Po setnym upomnieniu, porzuciłam ten karkołomny pomysł i oddałam się lekturze :)



- Zwiedzanie jest do bani!!! Ja ambitnie podeszłam do sprawy, przewodniki, mapy, najważniejsze punkty, wszystko wypisane, wynotowane. Moja rodzina nie podzielała mojego entuzjazmu. Przecież podróż nad morze jest po to, by siedzieć na plaży, nie zwiedzać!!! Gdy moi rodzice zapytali Kamila, jak było, powiedział, że super, „Tylko zwiedzać,  Kasia mi kazała”. Przy okazji, sopockie molo to nuuuuuda, przynajmniej tak twierdziły nasze dzieci. Jest przereklamowane, usłyszałam od Kamila, nawet piracki statek nie zrobił na nich wrażenia.



- Komunikacja miejska w Gdańsku jest najlepsza!!! W ogóle nie odczuliśmy braku auta, wręcz przeciwnie, patrząc na korki i ceny parkingów, zacieraliśmy ręce.



- Jak peeling to tylko naturalny, czyli morski piasek i krem do opalania. Nie pamiętam kiedy miałam taką gładką skórę. Rewelacja, powinni to sprzedawać w drogeriach.



- Gdyby nie dzieci, czułabym się, jak za studenckich czasów, 8 osób na 40 m2, było wesoło i działo się, nikt niczego nie mógł znaleźć, łazienka była zajęta, ale komunikacja, komitywa i relacje interpersonalne, fantastycznie. W tym miejscu po raz setny chciałabym podziękować właścicielce, oazie spokoju i kobiecie dobrej woli. DZIĘKUJEMY!!!


- Niby znasz człowieka, mowa tu o M., kupę lat, ale o wielu jego możliwościach dowiadujesz się przypadkiem. Mój mąż okazał się najbardziej towarzyskim, konstruktywnym, operatywnym i komunikatywnym człowiekiem ever. Niby wiedziałam, że szybko nawiązuje nowe znajomości, że ludzie chcą z nim rozmawiać, ale gdziekolwiek się ruszył był już przyjacielem wszystkich przyjaciół. Jak dojechać nad morze, którą linię autobusową wybrać – nie ma problemu, pan z klatki obok, wszystko zaznaczył na mapie, łącznie z liniami autobusów i własnym nr tel. w razie WU. Trzeba przykręcić bagażnik na rowery – nie ma problemu, sąsiad spieszy z instrukcją, wydrukowaną i potrzebnym osprzętowaniem. Kierowca w autobusie – stary znajomy. Facet na parkingu – chłop z Mazur. Przykłady mogłabym mnożyć w nieskończoność…



- I ostatnie moje spostrzeżenie, szanuj męża swego, mogłaś mieć gorszego, a co jeszcze najgorsze, mogłaś trafić na życiowego platfusa, który ma dwie lewe ręce przyrośnięte do dupy!!!

Taaak, urlop... Ale przede mną jeszcze ponad miesiąc, nie narzekam :) 

10 komentarzy:

  1. Ostatnie zdanie heh aż mi się banan na ustach pojawił ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi też, za każdym razem jak o tym pomyślę :)

      Usuń
  2. mąż jak mąż, ale sąsiad najlepsiejszy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnie spostrzeżenie - święta prawda :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z każdym dniem doceniam swojego chłopa bardziej, bo jak widzę niektóre ofiary losy, to mi się nóż w kieszeni otwiera :)

      Usuń
  4. Nie przywiozłaś nam tego piasku? ;D
    "Zwiedzać kazała." ;D Ciekawe, czy mój syn będzie marudził na chodzenie po górach, bo za plażowaniem nie przepadam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jesteśmy rodziną ciekawą świata, wolimy leżeć na piasku i smażyć dupki, tak to właśnie usłyszałam i co mam robić, leżę i się smażę :)

      Usuń
  5. fajny wpis a zdjęcia jakie ekstra!! Sama je robisz?? Rewelacja! ADA R. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ada, dziękuję, a zdjęcia robię sama, choć ciągle nie jestem zadowolona z efektów, ale pracuję nad tym :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...