23 kwietnia 2014

Potwory z placu zabaw



źródło: http://www.radiopiekary.pl/



Naszła mnie ostatnio mała refleksja: plac zabaw to jest fantastyczna instytucja



Jeśli chodzi o typy matek, które przychodzą ze swoimi pociechami, znajdziemy tam wachlarz możliwości. Uwielbiam siedzieć i obserwować, ostatnio Siostro powiedziała mi, zresztą nie pierwszy raz, że za swoją dyskrecję oberwę kiedyś po gębie. Otóż, wracając do matek i ich relacji z dziećmi, możemy wyróżnić kilka rodzajów, typów matek:



Matka Dobra Rada:

Oj, chyba mama mnie źle trzyma, będę miał krzywy kręgosłup.Mamusiu, jest mi za gorąco, mamusia mnie za ciepło ubrała.Ale jestem głodny, całą rączkę wkładam do buźki, a mamusia nie reaguje.

Taka matka mówi w pierwszej osobie, ale nie jako JA-matka, tylko dziecko, oczywiście krzywdzone, przez wyrodną matke, niby miło, niby żartobliwie, ale wytyka na cały regulator, drze gębę wręcz, żeby inne matki zobaczyły, jaka wstrętna jest mamusia, która trzyma swoje zaniedbane dziecko na rękach. 



Matka „Bóg dał, Bóg wychowa”:

Zejdź mi z oczu, baw się, tam jest huśtawka, poproś pana to cię wsadzi na ślizgawkę!

Ogólnie mam cie w d…, zdaje się wołać zachowanie matki. 
Nie przeszkadzaj, nie widzisz, że rozmawiam, nie mam czasu itp. 

Chciałeś przyjść na plac zabaw, to się baw, bo pójdziesz do domu!!! 

Tak jakby ten dom był karą największą na świecie. A później ciągnie dzieciaka na siłę, ten się wyrywa, krzyczy. Też nie chciałabym iść do domu, gdyby mnie nim straszono.


Matka wstydliwa:

No jak ty się zachowujesz, wstyd mi za ciebie, wszyscy na nas patrzą. Zobacz, taka mała dziewczynka i nie płacze, po co się mażesz? Ludzie na nas patrzą!!! Zobacz, pani na nas patrzy, zaraz cię zabierze!!! 
O Boże i boję się, że rzeczywiście kiedyś, któraś matka podrzuci mi to wredne dziecko i będę musiała je zabrać. 


Matka zapobiegliwa:

Nie biegaj, bo się spocisz. Nie wchodź do piachu, bo ubrudzisz spodnie. Uważaj, masz nowe buty. Nie, nie wejdziesz na ślizgawkę, bo spadniesz.
Aaaaaa, chciałabym krzyczeć, a gdzie miejsce na spontaniczną i wesołą zabawę?? To nie wybieg na niedzielne spodnie i nowe buty!!!



Matka decybela samogłoskowa:

Zeeeejdź z huuuuuśtaaaaaaaaawkiiiiii. 
Nieeeeeeee bieeeeeeeegaaaaaaaaj. 
Andżeeeeelaaaaa, choooooodź do mnieeeeeeee. 
Rusz krowo, myślę sobie, d…ę i podejdź do dziecka, a nie drzesz gębę. Najgorsze jest jak, nie daj Boże, usiądę obok takiej matki na ławce. Wymiękam!!!


Matka kaskaderka:

Wyprzedza potrzeby swojego dziecka, asekuruje, podtrzymuje, łapie, zawsze jest przed dzieckiem, nie spuści z oka, razem wchodzą na drabinki, matka hop na ziemię, dziecko zjeżdża wprost w bezpieczne ramiona mamusi. Oczywiście zjazd nagrodzony jest gromkimi brawami.
I jestem pełna podziwu, jaka szybka, jaka zaradna, jakie ubezwłasnowolnione dziecko.


Matka cierpiąca:

Młoda, zdawałoby się pełna życia, ale jakby męczennica, pokutnica, sekutnica, chodzi wszędzie za dzieckiem, powłóczy nogami, ciężko oddycha. Ból i cierpienie sprawia jej każdy, najmniejszy nawet, ruch. Boli mnie, jak na nią patrzę. 
Myślę sobie usiądź, odpocznij, posiedź, popatrz, jak dziecko samo się bawi, na pewno też potrafi schylić się po łopatkę czy kamień. I nachodzi mnie wówczas taka myśl, że macierzyństwo to nie dar, to krzyż, który taka matka dźwiga codziennie…



Matka rozdrażniona:

Wiecznie podirytowana, zła, fukająca, wściekła, ziejąca gniewem i wiecznym zniszczeniem. Spojrzeniem mrożąca krew w żyłach swojego dziecka. 


***

Inną sprawą, fakt, że rzadszą, są ojcowie na placu zabaw. Niby patrzą, ale jakby nieobecni. Synów hartują, a na dziewczynki patrzą, jak na najpiękniejsze księżniczki, noszą na rękach, ale nie wyręczają. na mężczyzn na placu, luuuubię patrzeć :)




Lubię od czasu do czasu zajść na te różne place zabaw i popatrzeć, poobserwować. Oczywiście nie uogólniam, bo zaraz po raz kolejny dostanę po łapach, nie wszystkie matki są które tam spotykam są nadopiekuńczymi wariatkami. Widuję też takie, które mają zdrowy dystans do swojego dziecka i innych dzieci, bo to jest kolejny palący problem :) 


6 komentarzy:

  1. Oooooooooooooooo Jezu jestem każdą z tych matek po trochu :) Dobrze że M ma dopiero 7 miesięcy widocznie szukam swojej drogi i jak Cię spotkam na placu zabaw moja droga Pani to powiem - Kobieto być może dzięki Tobie nie jestem tak stuknięta jak się zapowiadałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. He he dobry wpis, ostatnio też o tym myślałam, dodałabym jeszcze jeden typ MATKI które się bawią za dzieci, nie dadzą im nic zrobić po swojemu, tylko je wyręczają i pokazują "jak ma się bawić"
    Pozd. Kasia - będę tu częściej zaglądać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fantastyczne spostrzeżenie, dokładnie, jakby widziała te matki :) pozdrawiam

      Usuń
  3. Nie strasz. ;) Powoli zbliżam się do etapu placu zabaw. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie straszę, to jest fantastyczne zjawisko, uwielbiam, czasami tak się zapatrzę, że zapominam o własnym dziecku i o tym, p co tu przyszła, siedzę i patrzę z rozdziawioną gębą, jak już dojdziesz do tego etapu, chętnie przeczytam Twoje obserwacje :)

      Usuń
  4. myślę , że w tym roku rozpocznę projekt plac zabaw pełną gębą :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...