15 kwietnia 2014

NiePerfekcyjna Pani Domu



Od dłuższego czasu zastanawiam się, czy kiedykolwiek nastąpi dzień, w którym posprzątam i upiorę wszystko!? I nie chcę przyjąć do wiadomości tego, że to nigdy, przenigdy nie nastąpi!!! Czy będę mogła, wolna od kurzu i wyrzutów sumienia, nic nie robić? W sumie, ostatnio stwierdziłam, że mogłabym ewentualnie uprać wszystkie brudy, ale musiałabym pranie robić na golasa. Ale nie o negliżu miało być.


Jakiś czas temu zaszłyśmy z dzieckiem do naszej ulubionej cioci-sąsiadki. Najpierw spacerek, później kawa i ploteczki, przemiłe popołudnie. Dzieci drące gęby, gdzieś w odległej galaktyce, jaką u cioci jest poddasze, zupełnie zdają się nam nie przeszkadzać, choć dozwolone decybele przekroczone zostały zapewne o kilkaset procent (Nie wiem, czy to się liczy w procentach? W końcu jestem tylko polonistą, a nie humanistą – jak mi kiedyś w sposób mało subtelny, a wiadomo jestem potwornie wrażliwa, zostało wytknięte – bo gdybym nim była, wiedziałabym, ponieważ HUMANISTA ma rozległą wiedzę z fizyki, astronomii, matematyki, biologii, anatomii, filozofii starożytnej i Bóg wie, czego jeszcze, a nie ograniczoną do przecinków i „co autor miał na myśli”, pfff…). Ale dobrze, że krzyczą, znaczy, że żyją. I całe szczęście, to nie blok, młodość musi się wyszaleć…

Do rzeczy: kawa, plotki, cykcyrykcyk i Kaśka zarzuciła, swą zgrabną pęciną, dosyć nieuważnie:
- Czy ty masz dwie różne skarpety?

O kurwacka, myślę sobie, no mam, ale kolorystycznie z tego samego 6-paka, czyli tematycznie, jakby powiedział M.. Ale ogólnie wstyd się przyznać, że mam na chacie taki bałagan (podobnie zresztą jak w głowie), że nie mogę znaleźć dwóch takich samych skarpetek (podobnie, jak w głowie, gdzieś, coś, już niby wiem, ale jednak to nie to…). Najgorsze są jednak skarpety dziecka, małe toto, kolorystycznie prawie takie same, jednak nieidentyczne. Dlaczego dziecko nie chce nosić rajtuzów??? Pół biedy ze skarpetami M., zimowe czarne, letnie białe i po problemie. Problem pojawia się przy garniturowych. Ale jeden problem, to nie problem, sto problemów – to jest problem.

I tak w związku z tym doszłam do wniosku, że nigdy, niestety nie wejdę do grona Perfekcyjnych Pań Domu. Przetarłam już załzawione oko, bo wiem, że PPD nie będę… ponieważ jestem szafiarko-fashionistką, która kocha swoje ubrania, uwielbiam patrzeć na swoje rzeczy godzinami!!! Do tego stopnia, że rozkładam je po całym domu, żebym mogła się na nie pogapić. Co prawda posiadam prowizoryczną garderobę, ale za nią nie przepadam. Jak się ma tyle fantastycznych ubrań, lepiej oglądać je non stop, niż chować na półki czy wieszaki.

Usprawiedliwia mnie jeszcze jedna rzecz, jestem niedowidząca, dlatego to nie brud, tylko bałagan!!! Ale zaznaczam, tylko na piętrze. A co, równowaga w przyrodzie zostaje zachowana. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że lubię jak chata wuja Toma jest czysta. Więc latam po domu, krzyczę, pofukuję, krzyczę, sprzątam, dzwonię do M. i krzyczę, w nerwach rzucam słuchawką, dzwonię raz jeszcze, krzyczę, tym razem on odkłada, ze stoickim spokojem. We mnie się gotuje!!! Wiem, kiedy sprzątasz – mówi M. przez telefon – strasznie krzyczysz, głośniej niż normalnie. Albo: O, krzyczysz, co szklanki nie włożyłem do zmywarki. I weź tu pracuj na autorytet!!! Albo: Igusia – mówi M. do dziecka – odłóż zabawki na miejsce, wiesz, że u nas sprząta się raz do roku, przed kolędą! I za każdym razem obiecuję sobie, że będę systematyczna, że pranie będę robiła codziennie. Bo takie zaniedbania zajmują za dużo czasu, zdecydowanie!!! A wiadomo, czasu nikt nie zwróci. Jedna dobra rzecz wynika z tego całego bałaganu, mianowicie umiejętność lawirowania między przedmiotami. To jest jak taniec. you can dance i ćwiczymy pośladki. Bieganie po schodach – codzienny trening SChodakowską. Czyli nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.




1 komentarz:


  1. ".......O kurwacka, myślę sobie, no mam, ale kolorystycznie z tego samego 6-paka, czyli tematycznie, jakby powiedział M.. Ale ogólnie wstyd się przyznać, że mam na chacie taki bałagan (podobnie zresztą jak w głowie), że nie mogę znaleźć dwóch takich samych skarpetek (podobnie, jak w głowie, gdzieś, coś, już niby wiem, ale jednak to nie to…). ..............."

    już Cię kocham, jesteś jak bardzo dobry kabaret, to jest komplement <3 chyba się zakochałam.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...