17 kwietnia 2014

Kolejna pedagogizująca rozmowa z dzieckiem


Matka polka, czyli nieskromnie ja, pojechała na wieś, po raz kolejny wyrównywać szanse (o tym też muszę wspomnieć), dziecko grzecznie (!!!) poszło do cioci. Jeszcze z rana obiecuje, zarzeka się, na krucyfiks byłaby w stanie przysięgać grzeczność.
- I jak Iga, byłaś grzeczna? - pytam po powrocie.
Dziecko milczy, ale ufne spojrzenie w ciocine oczy zdradza całą prawdę, a mi rozrywa serce.
- Byłaś grzeczna? - Pytam po raz kolejny i wiem, że nawywijała, jak Kmicic pod Częstochową.
- No tak trochę, raczej tak, trochę nie... tak jakby - kręci.


- Mówiłaś brzydkie słowa.
Milczy, tylko patrzy na mnie tymi wielkimi ślepiami.
- Boże, Iga ile razy mam ciebie prosić? Już nie mam siły, nie wiem, co robić. Sama wymyśl sobie karę.
- A ty, co myślisz, że nie mówisz brzydkich słów? - naskakuje na mnie.
- Ja, brzydkie słowa? Jakie?
- A jak powiedziałaś ostatnio: "guzik mnie to obchodzi"? To teraz też ci tak powiem i co miło??
- Iga, ale to nie są brzydkie słowa, może przykre, ale na pewno nie takie brzydkie, jakich ty używasz. - próbuję znaleźć rozsądny argument.
W tym momencie chyba przesadziłam, bo twarz dziecka nabrała purpurowego koloru:
- I co pewnie myślisz, że jesteś dobrą matką, co? Nie, nie jesteś, bo krzyczysz na własne dziecko i wiesz, jak ja teraz się czuję!? Strasznie!!!
Nie wytrzymałam, schowałam twarz w dłonie i rozbeczałam się ze śmiechu. Trzęsłam się w bezszelestnym ubawie, a łzy ciurkiem leciały mi po policzkach.
- O Boze, mamo, przepraszam, już nie płacz, obiecuję, będę grzeczna.
Mhhhm... dopóki nie zapomnę, bo mi przecież nie przypomniałaś, o tym, że trzeba być grzeczną.

I weź tu opanuj człowieku sztukę wychowania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...