18 marca 2014

A chłop i tak po swojemu




Pan Mąż próbuje uspać dziecko. Ale akurat to dziecko, to nie byle kto!! Odnoszę, tak myślę, nieomylne wrażenie, że wszelkie próby ułożenia zostają przezeń ignorowane. Dziecko jest twarde, wie jak zagrać ojcu na nerwach piękne szopenowskie nuty.
M. też stara się być twardy, czuję to, mój instynkt matki i żony działa nawet przez ściany!!! Próbuje czytać, a dziecko ma go zupełnie w d... Że też do mnie konsekwentny, jak moskiewski przywódca w krymskich dążeniach. A przy dziecku? Miękki i wrażliwy, a przecież wojownik... W końcu M. wychodzi z pokoju, cmoka, ciężko wzdycha. Milczę, wiem, że już jest źle, oj nawet bardzo, kroki M. są ciężkie (i to nie przez zbędne kilogramy), wzdycha głęboko. Nie wytrzymuję:
- Co tam? - pytam niby obojętnie.
- Jeść!
- Ale przecież jadła kolację!!
- Jeść, prosi!
- Wiesz przecież, że ona to robi specjalnie, bo nie chce spać. Za chwilę będzie siku, pić, podaj pluszaka, nikt mnie nie kocha, źle prześcieradło, krzywo noga, dlaczego śpisz z mamą, a nie ze mną. Może być wszystko!!
- Ale mówi, że jest głodna, może kolacji jej nie dałaś!! Zjadła nawet ten ser, którego nie lubi!
- No to daj jej jeszcze te stare kartofle, z piątkowego obiadu - nie wytrzymuję - może też zje, szkoda wyrzucać!!
- Ty o dziecku mówisz, ty wyrodna ty!! Sama zjedz, może ci się odłoży!!
I nie posłuchał, wziął i zaniósł, coś przemycił, dokarmił, bo tylko najedzone dziecko, to szczęśliwe dziecko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...